Jak rozpoznać oszustwo lub podejrzaną inwestycję – i nie dać się na nie złapać?

Jak rozpoznać oszustwo lub podejrzaną inwestycję – i nie dać się na nie złapać?

Tam, gdzie w grę wchodzą mniejsze lub większe pieniądze – tam również znajdą się oszuści, którzy będą próbowali wykorzystać osoby o najmniejszej wiedzy i doświadczeniu. I właśnie po to powstał ten post: abyś, nawet jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z inwestowaniem, wiedziała, kiedy trzymać się z daleka od inwestycji, która na pierwszy rzut oka wydaje się kusząca… zbyt kusząca.

Tam, gdzie w grę wchodzą mniejsze lub większe pieniądze – tam również znajdą się oszuści, którzy będą próbowali wykorzystać osoby o najmniejszej wiedzy i doświadczeniu. I właśnie po to powstał ten post: abyś, nawet jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z inwestowaniem, wiedziała, kiedy trzymać się z daleka od inwestycji, która na pierwszy rzut oka wydaje się kusząca… zbyt kusząca. 😉

Przyznam Wam szczerze, że tak średnio miałam ochotę zajmować się tematem oszustw na rynkach finansowych.

Już piszę, dlaczego.

Otóż, jako finansistka zdaję sobie sprawę z tego, że ogólnie świat finansistów i inwestorów ma taki średni PR. Pamiętam, że gdy świetnie zdałam maturę i poszłam na studia finansowe, to wiele osób dziwiło mi się, że nie wybrałam sobie bardziej „szlachetnej” profesji – lekarza, prawnika… tak, jakby „uczciwa finansistka” już samo w sobie było jakimś oksymoronem.

Jedno nie ulega wątpliwości: w świecie finansów wszystko kręci się wokół pieniędzy. A w tym temacie wciąż pokutuje ogromna ilość przekonań i stereotypów (jeśli słuchałyście odcinka podcastu Girls Money Club, w którym rozmawiałam z Kasią Iwaszczuk-Pudzianowską, to pewnie je kojarzycie). Na przykład takich, że uczciwie nie można się wzbogacić, albo że sukces w inwestowaniu odbywa się kosztem innych.

Krzywdzących stereotypów jest w tym świecie mnóstwo, a ja – która funkcjonuję w branży finansowej już od kilkunastu lat – słyszałam je pewnie wszystkie. I wiem, że wiele z nich mija się z prawdą lub niepotrzebnie generalizuje. Znam ogrom finansistów, którzy są uczciwi, jak i trochę takich, którzy mają swoje za uszami. W każdej branży są różni ludzie.

No ale dzisiaj będzie właśnie o tych drugich.

A nawet nie o nich, bo gruszki na wierzbie może obiecywać Ci każdy – a zwłaszcza te osoby, które właśnie na inwestowaniu czy finansach się nie znają.

Co jednak mnie skłoniło do tego, aby ten temat poruszyć?

Dlaczego temat oszustw finansowych jest tak ważny?

Odpowiedź jest prosta: dlatego, że się wciąż na nie nabieramy! Inwestycje to świat pełen emocji i łatwo w nim o nierozsądne decyzje – zwłaszcza gdy ktoś umiejętnie na uczuciach potrafi nam grać. Dlatego na sam początek warto wiedzieć jedno: oszustwa finansowe na ogół opierają się o psychologiczne sztuczki: regułę niedostępności, wymuszanie pośpiechu, itd. – czyli wszystko to, co potrafi uśpić naszą czujność.

Gdy dopiero stawiacie swoje pierwsze kroki na rynku finansowym, to jesteście szczególnie narażone na działania oszustów albo na mało przejrzyste inwestycje – i nic dziwnego, bo gdy nie macie doświadczenia, to trudniej jest Wam ocenić bezpieczeństwo konkretnej inwestycji.

Właśnie z tej przyczyny z wysypem oszustów finansowych mieliśmy do czynienia w okresie 2020-2021, czyli w momencie, w którym pojawiło się zwiększone zainteresowanie inwestowaniem wśród początkujących inwestorów (i inwestorek). Jak grzyby po deszczu zaczęły wtedy powstawać podejrzane spółki, oferujące kusząco atrakcyjne inwestycje.

Od tamtego czasu sporo się zmieniło: sytuacja w światowej gospodarce jest trudniejsza, a coraz więcej firm ma problemy z pozyskaniem finansowania – czy to wzięcia kredytu, czy to znalezienia inwestora. Te najbardziej desperackie mogą szukać „dawców kapitału”, obiecując więcej niż są w stanie dowieźć.

A więc niezależnie od czasów, czy są lepsze czy gorsze, ostrożność nie zaszkodzi. A wraz z nabieraniem doświadczenia w inwestowaniu, nauczysz się lepiej oceniać inwestycje i z marszu wyłapywać te, które nie są godne uwagi.

Jak rozpoznać oszustwo lub podejrzaną inwestycję?

Oto kilka ważnych kwestii, które powinny rozbudzić Twoją czujność, gdy przeglądasz inwestycyjne oferty – i które powinny Cię do konkretnej propozycji skutecznie zniechęcić.

⇨ Oferty zbyt piękne, by były prawdziwe

Zacznijmy od oczywistości. Jeśli coś wydaje się zbyt piękne, by było prawdziwe – to najprawdopodobniej takie jest. Z tej przyczyny, bądź bardzo ostrożna, gdy widzisz piękne reklamy głoszące możliwość zarobienia 1000% zysku w tydzień albo dorobienia się czerwonego ferrari w rok.

Nie twierdzę, że takie rzeczy się nie zdarzają, ale… mają one swoją cenę. A jest nią na ogół duże ryzyko inwestycji (w artykule Ryzyko w inwestowaniu – co powinnaś o nim wiedzieć pisałam o tym więcej).

Pamiętaj o kluczowej zasadzie inwestowania: im większy potencjalny zysk, tym większe ryzyko. Tak było, jest i będzie!

Jeśli więc jakaś firma – albo jakaś osoba, jakkolwiek sympatyczna by nie była – oferuje podejrzanie wysokie zyski, a jednocześnie obiecuje bezpieczeństwo inwestycji, to powinna Ci się zapalić czerwona lampka.

Żeby było jasne: uważam, że nie ma nic złego w ryzykownym inwestowaniu. To, jakie ryzyko na siebie bierzemy, jest tylko i wyłącznie naszym wyborem. Ale zawsze powinnyśmy być go świadome.

⇨  „Gwarancja zysku”

Wszelkie „gwarantowane zyski” bywają magnesem na inwestorów, ale w praktyce gwarancję jest w stanie zapewnić tylko duża instytucja, która jest objęta nadzorem. A jeśli inwestycję oferuje nam niewielka spółka z o.o., to ona w każdej chwili może się zwinąć i nic nam po takiej gwarancji.

Zauważcie, że np. wielu deweloperów tworzy spółki celowe pod jakąś konkretną inwestycję – to tam wpłacamy kasę i to te spółki mają wobec nas zobowiązanie. Gdy coś pójdzie nie tak, a spółka celowa się zwinie, to mamy problem, bo podpisałyśmy umowę z podmiotem, który już nie istnieje i nie wiadomo, czy coś z tego odzyskamy.

Oczywiście, chcę Was tu uspokoić: wiele dużych firm sobie nie pozwala na takie zagrywki, bo oszustwo byłoby zabójcze dla ich biznesu. Nawet jeśli tworzą one spółki celowe, to i tak mają świadomość, że jakaś wtopa uderzyłaby na zawsze w ich reputację i przyszły biznes.

Ale nie zmienia to faktu, że małe, nieznane firmy, nie mają zbyt wiele do stracenia. Jeśli więc widzisz, że „gwarancję zysku” oferuje Ci jakaś spółka z o.o., która została utworzona niedawno, a dodatkowo nie ma wyraźnych powiązań z dużą, od lat znaną i funkcjonującą na rynku instytucją – to miej świadomość, że z tej gwarancji może w praktyce wyjść niewiele.

⇨ Czarna lista KNF

„Czarna lista KNF” to potoczna nazwa na listę ostrzeżeń publicznych, która jest dostępna na stronie Komisji Nadzoru Finansowego. 

Pamiętaj, że KNF to instytucja, która pełni rolę policjanta na rynkach finansowych – czyli właśnie próbuje wyłapać oszustwa czy ostrzegać przed firmami działającymi bez odpowiednich licencji. KNF nie jest jednak prokuraturą, więc może wlepiać „tylko” kary administracyjne i nie ma mocy, żeby od razu zapakować oszusta do więzienia (natomiast zgłasza takich delikwentów do prokuratury, jeśli w toku swojego śledztwa uzna, że są ku temu podstawy).

Z punktu widzenia indywidualnej inwestorki czy konsumentki, najważniejszą funkcją KNF jest właśnie fakt, że może ona nas wcześniej ostrzec. I robi to poprzez swoją „czarną listę”, dostępną za darmo dla każdego. Ale… wielu inwestorów tam wciąż nie zagląda. A szkoda – bo być może ominęłoby ich sporo rozczarowań.

Dla przykładu, KNF umieściła Amber Gold na swojej czarnej liście jeszcze zanim spółka wpadła w kłopoty i doprowadziła do strat wielu osób. Wystarczyło zajrzeć na listę ostrzeżeń publicznych, aby przestrzec się przed inwestycją w tę słynną piramidę finansową.

⇨ Egzotyczne adresy i domeny

Jeśli masz wątpliwości co do konkretnej inwestycji, to sprawdź siedzibę danej firmy oraz domenę, na której postawiona jest strona. Możliwe, że spółka, która Ci tę inwestycję proponuje, ma siedzibę w egzotycznym kraju, do którego nie sięgają „macki” polskiego/unijnego regulatora czy prokuratora – i jeśli firma zwinie się z pieniędzmi, to nie będzie szans na ich odzyskanie.

Także jeśli strona internetowa inwestycji jest w domenie jakiejś egzotycznej wyspy lub ma podejrzanie długą nazwę, to powinno stanowić to dla nas ostrzeżenie.

Dla przykładu, niegdyś na wielu portalach pojawiała się reklama rzekomej inwestycji PKN Orlen. Niemniej, po wejściu na stronę okazywało się, że jest ona postawiona w domenie .sh, dotyczącej Wysp Świętej Heleny. A przecież intuicja podpowiada, że gdyby Orlen proponował fajną inwestycję Polakom, to raczej nie miałby problemów z ogłoszeniem jej na swojej oficjalnej stronie, czyli orlen.pl.

⇨ Nachalna sprzedaż i popędzanie

Oszuści często lubują się w sprzedawaniu „świetnych” ofert przez telefon. W okresach zwiększonego zainteresowania inwestowaniem często dzwonią oni bezpośrednio do potencjalnych klientów, oferując inwestycje w aktywa, które do tej pory najbardziej spektakularnie zyskiwały na wartości. Wszystko po to, aby zachęcić do wpłacenia im pieniędzy – najlepiej natychmiast, bo „jutro oferta już nie będzie aktualna”.

Popędzanie to jedna z cech charakterystycznych podejrzanych ofert. Jest to bowiem sposób na uśpienie naszej czujności. Pamiętaj: okazje na rynkach finansowych są jak autobusy. Jeden odjedzie, ale za jakiś czas przyjedzie kolejny – a Ty nie będziesz się zastanawiała, czy czasem nie wsiadłaś w pośpiechu to tego, który jedzie w złym kierunku…

Zresztą, bierz przykład z dużych inwestorów. Gdy jakaś duża spółka chce np. kupić inną spółkę lub jakoś w nią zainwestować, to dokonuje najpierw procesu zwanego „due dilligence” (oznaczającego „należytą staranność”). Innymi słowy, przed zainwestowaniem swoich pieniędzy spółka ta robi dogłębną analizę inwestycji i porządnie sprawdza, czy nie ma jakichś trupów w szafie.

Nie ma żadnego powodu, dla którego Ty nie miałabyś robić takiego „due dilligence” za każdym razem gdy sama chcesz w coś ulokować swoje pieniądze. Przecież to Twoje ciężko zarobione pieniądze – więc zasługują na trochę „należytej staranności”, prawda? 😉

Inwestycje poza sektorem finansowym

Jeśli ktoś Wam oferuje inwestycję w akcje spółki Apple czy kontrakty na złoto w jakiejś nieznanej spółce, to jaki to ma sens, skoro możecie to zrobić także w Waszym domu/biurze maklerskim? Pamiętaj, że najlepiej dokonywać transakcji przez instytucje podlegające nadzorowi KNF – bo one muszą trzymać się określonych zasad, a regulator patrzy im na ręce.

Jeśli chcecie być jak najlepiej chronione, to kupujcie i sprzedawajcie aktywa głównie przez oficjalne kanały, czyli instytucje rynku finansowego – np. domy maklerskie, które funkcjonują na rynku od wielu lat.

⇨ Oferty „na priv”

Duże firmy z branży finansowej mają obowiązek publikować cenniki swoich usług i informować na temat ryzyka każdej inwestycji. Dlaczego więc niektóre podmioty robią z tego tajemnicę? Oferty „spod lady” bywają często wręcz podejrzanie dobre. Dlaczego ktoś więc dzieli się takimi ofertami właśnie z Tobą, zwłaszcza jeśli Cię nie zna?

Oczywiście milionerzy też otrzymują oferty na priv, ale różnica jest taka, że oni mają sztab doradców i prawników, którzy tę ofertę im przejrzą. Jeśli Ty takiego sztabu nie masz, to po prostu uważaj.

⇨ Internetowe znajomości

Internetowy świat zbliża do siebie ludzi, ale niektórzy mają w tym cel. Bądź czujna, zwłaszcza w stosunku do osób, które oferują Ci zdradzenie sposobu na szybkie zarabianie łatwych pieniędzy, do którego nie potrzebujesz żadnych kwalifikacji ani spełnienia wymagań. Pod tymi „przyjaznymi” ofertami mogą się kryć różne podejrzane łańcuszki, piramidy czy schematy MLM.

Bądź szczególnie czujna, gdy ktoś próbuje podpierać się autorytetem. W ostatnich latach panuje wręcz wysyp fałszywych kont, podszywających się pod znane osoby – a wszystko po to, aby wysłać Ci w wiadomości prywatnej jakąś „świetną ofertę”.

Wiem, o czym mówię: w ostatnich miesiącach zablokowałam (lub próbowałam zablokować) kilka kont podszywających się pode mnie, bezczelnie kradnących mi treści i, o zgrozo, wysyłających w moim imieniu oferty inwestycyjne. Pamiętaj: szanujący się finansiści nie będą podsyłać Ci linków na priv i bezkrytycznie pisać o jakiejkolwiek inwestycji. Bo każda inwestycja ma swoje zalety i wady.

⇨ Podpowiedzi intuicji

Na koniec, bardzo ważna rzecz: słuchaj swojej intuicji!

Twoja intuicja na ogół jest dobrą doradczynią – więc jeśli coś Ci podpowiada, to zaufaj jej i nie ulegaj naciskom.

Czasem – nie wiemy dlaczego – ale po prostu czujemy, że coś w danej ofercie jest nie tak. Być może „komuś źle z oczu patrzy”, albo jakoś nie mamy przekonania do zrobienia przelewu w konkretne miejsce. I to jest znak, że być może warto się wycofać i po prostu mieć święty spokój.

Nawet jeśli nie potrafisz racjonalnie wyjaśnić, dlaczego komuś nie wierzysz – to lepiej w tej swojej nieracjonalności być zbyt ostrożną niż lekkomyślną. Ta ostrożność być może czasem sprawi, że fajna okazja ucieknie Ci sprzed nosa – ale znacznie częściej może uchronić Cię przed dotkliwymi stratami.

Wiedza – Twoja najskuteczniejsza broń

Podsumowując, istnieje wiele wskazówek, które pozwalają uchronić nas przed podejrzanymi inwestycjami. Korzystaj z nich i pamiętaj, że okazje inwestycyjne pojawiają się w każdych czasach – nie ma potrzeby w pośpiechu podejmować ważnych decyzji dotyczących Twoich pieniędzy.

A najważniejszą i najskuteczniejszą bronią przed oszustami będzie zawsze wiedza. Stara, poczciwa edukacja finansowa sprawia, że przestajesz wierzyć w piękne słówka – a jednocześnie, wiesz, jak świadomie podejmować inwestycyjne decyzje.

Zapisz się na newsletter i pobierz e-booka 50 SPOSOBÓW NA ZARABIANIE!

Marzysz o tym, aby mieć dodatkowe źródło przychodu?

Chcesz zmienić pracę na taką, którą pokochasz i która przyniesie ci satysfakcjonujące zarobki?

A może twoim celem jest własny biznes?

.