lamborgini, inwestowanie

Ryzyko w inwestowaniu – co powinnaś o nim wiedzieć?

Ryzyko. To słowo większości z nas kojarzy się negatywnie, ale w inwestowaniu jest ono po prostu częścią codzienności. Doświadczeni inwestorzy nie boją się ryzyka, tylko potrafią nim zarządzać – okiełznać je na tyle, aby spać spokojnie. I ty również powinnaś się tego nauczyć.

Ryzyko. To słowo większości z nas kojarzy się negatywnie, ale ryzyko w inwestowaniu jest po prostu częścią codzienności. Doświadczeni inwestorzy nie boją się ryzyka, tylko potrafią nim zarządzać – okiełznać je na tyle, aby spać spokojnie. I ty również powinnaś się tego nauczyć.

Howard Marks, autor książki „Najważniejsza rzecz” (którą zresztą polecałam Wam w tym wpisie), powiedział tak:

“There are old investors, and there are bold investors, but there are no old bold investors.”

(„Są starzy inwestorzy, i są śmiali inwestorzy – ale nie ma starych I śmiałych inwestorów.”)

O co w tym chodzi?

Pytanie numer 1: Ile można zarobić?

Praktycznie każda początkująca osoba, przed zainwestowaniem swoich pieniędzy, skupia się na tym, ile można na danej inwestycji zarobić. 

Akcje jakiejś spółki-świeżynki, które rosną jak na drożdżach? Wchodzę w to! 

Kryptowaluty właśnie zrobiły zysk 100% w 4 dni? Bierz moje pieniądze! 

Kontrakty na ropę drożeją jak szalone? Dawać mi je tutaj!

take my money meme

Jazda bez trzymanki jest niezwykle ekscytująca, bo rozpala nasze najbardziej pierwotne instynkty. Chcemy wygrać ten wyścig, odstawić konkurencję w tyle, mieć więcej, szybciej, lepiej – a to wszystko tu i teraz. Patrząc na to, że akcje jakiejś spółki w pół miesiąca podwoiły swoją wartość, właśnie wyobrażamy sobie, jak nasza włożona właśnie na rachunek maklerski kasa zrobi kolejne sto procent. A za dwa tygodnie triumfalnie wyciągniemy te pieniądze i kupimy sobie samochód/ wakacje na Malediwach / kawalerkę na wynajem (niepotrzebne skreślić). A potem powtórzymy ten proces raz jeszcze, a potem kolejny raz – i w końcu będziemy bogaci. 

To działa tak samo, niezależnie od tego, czy chodzi o wspomniane akcje, czy może kryptowaluty, ropę naftową czy jakikolwiek inny dynamiczny instrument. Widzimy, że inni zarobili krocie – więc dlaczego nas miałaby ominąć taka okazja? 

Ładujemy swoje pieniądze w instrumenty i aktywa, z którymi wcześniej nie mieliśmy nic do czynienia.

Ryzykowne scenariusze

Jeśli inwestujesz swoje pieniądze już co najmniej kilka lat, to doskonale wiesz, jak powyższe historie często się kończą. 😉

Ale jeśli dopiero rozpoczynasz swoją przygodę z inwestowaniem, to pozwól, że przedstawię Ci kilka możliwych scenariuszy dalszego ciągu takich historii:

Scenariusz 1.

Akcje danej spółki rosną jeszcze przez jakiś czas i faktycznie robisz te 100% zysku. Ale to Ci nie wystarcza – bo skoro urosło tyle, to lecimy na 200%! Tylko że potem okazuje się, że spółka pokaże gorsze od oczekiwań wyniki albo rynek się zmieni, więc ceny akcji zaczynają równie szybko spadać. Nagle wszyscy chcą sprzedać, ale nikogo nie ma po drugiej stronie – czyli nikt nie chce kupić. Musisz obniżyć cenę sprzedaży, i to szybko! Jeśli masz szczęście, to udaje Ci się wyjść z inwestycji na niewielkim plusie – a jeśli masz mniej szczęścia, to nie zdążysz i jesteś już na minusie. 

Właśnie dopadło Cię ryzyko płynności. 

Scenariusz 2.

Kupujesz lewarowane fundusze ETF na ropę naftową. Ale jakoś niedługo potem ropa przestaje drożeć. Jeszcze chwilę je trzymasz, ale nadal nic się nie dzieje, więc po kilku tygodniach sprzedajesz. I otwierasz szeroko oczy ze zdziwienia, bo przecież ceny ropy naftowej stały w miejscu, a tymczasem Twoja inwestycja zamknęła się stratą! Jak to możliwe? Okazuje się, że na niekorzyść zmienił się kurs dolara. 

A Ciebie dotknęło ryzyko kursu walutowego. 

Scenariusz 3. 

Kolejna wpłata raty na mieszkanie dopiero za miesiąc, więc na te parę tygodni masz wolne środki. Kupujesz trochę kryptowalut, które radzą sobie świetnie, bo znany biznesmen powiedział, że jego firma będzie je akceptować jako walutę w sklepach. Ale za dwa tygodnie ów biznesmen za pośrednictwem Twittera jednak wycofuje się ze swoich słów. Krypto lecą w dół tak szybko, jak wcześniej rosły. A Ty masz coraz mniej czasu na wycofanie się z inwestycji. 

I tu dotknęło Cię ryzyko bliżej nieokreślone – niektórzy nazwą ten tweet ryzykiem „szczególnych okoliczności”. 

A do tego ryzyko koncentracji, bo włożyłaś (-eś) całą wolną kasę w krypto, a można było zainwestować tylko jej część. 

Jak zwał, tak zwał – ale Ty masz przerąbane.

Wiedza i strategia

Powyższe historie wcale nie mają na celu zniechęcenie Cię do inwestowania. Ale jeszcze raz przypomnij sobie słowa Howarda Marksa: „Nie ma starych i śmiałych inwestorów.”

Bycie śmiałym czasem potrafi się opłacić. Jeśli nam się poszczęści, to odważna transakcja może nam przynieść ogromne pieniądze i chwałę wśród innych inwestorów. Będą o nas pisać w gazetach. 

Ale jest naprawdę niewielka szansa, że to szczęście ma się cały czas. Na ogół śmiałość opłaci się raz, dwa razy, czasem kilka razy pod rząd – ale w końcu dopadnie nas ryzyko, które było ciężkie do oszacowania wcześniej. 

(Chociaż tutaj powinnam być szczera: zawsze jest szansa, że będziesz miał(a) szczęście przez długi czas. Ale prawdopodobieństwo tego scenariusza jest minimalne.)

Dlatego większość tych inwestorów, którzy zarabiają na rynku od wielu lat, ma wobec ryzyka dużo pokory. Zamiast grać przeciwko niemu, chcą je okiełznać i wykorzystać je na swoją korzyść. Jeśli biorą na siebie większe ryzyko, to tylko dlatego, że mają odpowiednią wiedzę i strategię działania – zarówno wtedy, jak ich inwestycja idzie zgodnie z planem, jak i wtedy, gdy pójdzie źle. 

I tu się pojawiają dwa słowa-klucze: wiedza oraz strategia. 

Tych dwóch rzeczy na ogół brakuje inwestorom początkującym. A bez nich ciężko jest o długoterminowe zyski i o umiejętne wykorzystanie ryzyka. 

Zysk i ryzyko w inwestowaniu – nierozłączna para

Jak wspominałam, wielu początkujących inwestorów na starcie zadaje sobie tylko jedno pytanie: ile mogę zarobić?

A tymczasem równie potrzebne jest drugie pytanie: ile mogę stracić? 

W inwestowaniu mamy bowiem do czynienia z pewną absolutnie podstawową zasadą, opisującą relację między możliwymi zyskami z inwestycji a ryzykiem powiązanym z tą inwestycją. A brzmi ona tak:

Im większy potencjalny zysk z inwestycji, tym większe jej ryzyko.

Jak widzicie, ta zasada mówi nam jedno: im więcej chcemy zarobić, tym większe ryzyko w inwestowaniu musimy zaakceptować. I na odwrót: możemy uniknąć wystawiania się na duże ryzyko, ale wtedy nie liczmy na to, że zarobimy kokosy. 

Chcesz inwestować bezpiecznie i nastawiać się na ochronę swojego kapitału? 

Ok, ale nie oczekuj spektakularnych zysków. W zależności od tego, jakim kapitałem dysponujesz, może zarobisz przez rok na wakacje w Hiszpanii, na nową torebkę, na nowego laptopa, a może jedynie na kolację w fajnej knajpce. A być może stracisz, ale niewiele. 

Chcesz dużo zarobić w krótkim czasie?

Nie ma w tym nic złego, ale zaakceptuj fakt, że możesz także stracić większość tego, co zainwestowałaś. Będzie emocjonująco, ale jeśli grasz „albo grubo, albo wcale”, to musisz być mentalnie przygotowana nie tylko na wielkie zyski, ale i spektakularną porażkę. 

Jak w wielu aspektach życia, drogą do długotrwałych sukcesów jest znalezienie złotego środka. Jeśli chcemy zarobić, to na jakieś ryzyko w inwestowaniu wystawić się musimy (i chcemy!). Dobra wiadomość jest taka, że w znaczącym stopniu możemy na to ryzyko wpływać i nim zarządzać.

Autobus, passat czy lamborghini?

Weźmy przykład z życia wzięty. Pozwolę sobie na porównania motoryzacyjne 😉 

Jednym z najbardziej bezpiecznych aktywów są obligacje Skarbu Państwa, indeksowane inflacją. Można na nich zarobić kilka procent rocznie, ryzyko w inwestowaniu jest minimalne, praktycznie żadne. Ale przy tych kilku procentach rocznie to w zasadzie ledwo pokrywamy inflację, więc kokosów z tej inwestycji nie będzie. 

Obligacje są jak jazda autobusem.

Duży, bezpieczny, w przypadku zderzenia jest duża szansa, że nic ci się nie stanie. Poza tym, autobus raczej się nie rozpędzi, więc spokojnie sobie jedzie po szerokiej szosie, prawym pasem. Jest trochę nudno, ale na nic innego i tak nie liczyłaś. 

Weźmy drugą skrajność. 

Jako przykład niech posłużą kryptowaluty – rynek nieregulowany, bez nadzoru, taki trochę współczesny „Dziki Zachód” inwestowania. Wahania mogą sięgać kilkudziesięciu procent dziennie (na giełdzie to praktycznie niemożliwe, przy dużych wahaniach wstrzymywany jest handel). Można w parę dni stać się milionerem, a w kolejne parę dni wszystko stracić – bo ceny spadną, albo właściciel giełdy krypto zamknie interes.

Kryptowaluty są jak sportowy samochód, powiedzmy lamborghini. 

Pędzisz na drodze, wszystko dzieje się szybko, a Ty robisz wrażenie na innych. Ale jak masz wypadek, to samochód skasowany, a Ty razem z nim. 

Złotym środkiem dla wielu inwestorów są np. ETFy na indeksy akcji. 

Jest ich duży wybór, sam instrument jest prosty, a ryzyko w inwestowaniu można dobrać do indywidualnych preferencji. Można wybrać ETFy oparte o akcje dużych, stabilnych spółek, lub takie, które są oparte o bardziej ryzykowne, ale i perspektywiczne branże. 

ETFy na indeksy akcji są jak Volkswagen Passat. 

Będzie wygodnie, będzie praktycznie, bagażnik ładowny, i w ogóle taki samochód pasuje każdemu. Może i nie robisz największego szału na drodze i z najlepszymi się nie pościgasz, ale wciąż możesz jechać całkiem szybko, wygodnie i bezpiecznie. 

Co z tego wynika?

Przekładając powyższą zasadę na samochodowy język: jeśli nie umiesz jeździć sportowym samochodem, to nie wsiadaj za kierownicę lambo. Bo to się może źle skończyć. 

Ale nie musisz od razu przesiadać się na autobus. Wystarczy, że wybierzesz porządny samochód ze średniej półki, czy to passata, czy to jakiegoś suva 😉

Podsumowując, jak okiełznać ryzyko w inwestowaniu?

Ten tekst jest jedynie wstępem do tematu ryzyka – ponieważ tak naprawdę rodzajów ryzyka jest dużo i nie wszystkie dotyczą każdej inwestorki. 

Jeśli miałabym jakoś podsumować ten wstęp, to chciałabym, abyś zapamiętała dwie kwestie:

  1. Im większe są potencjalne zyski na danej inwestycji, tym większe jest ryzyko z nią związane. I właśnie dlatego…
  2. W inwestycjach ryzyko wcale nie jest słowem nacechowanym negatywnie. Bo ryzyko w inwestowaniu oznacza większe emocje, ale i większe możliwości. 

Wielu początkujących inwestorów i inwestorek tak mocno skupia się na tym, ile chce zarobić, że o ryzyku zupełnie zapomina. Albo nie bierze pod uwagę tego, że ryzyko związane z inwestycją w jedne akcje jest inne niż ryzyko związane z inwestycją w inne akcje. 

Jeśli będziesz świadoma tego, które inwestycje mają mniejsze, a które większe ryzyko, to będziesz potrafiła podzielić zainwestowane pieniądze w taki sposób, by odpowiadał Twojej osobowości. Jeśli boisz się ryzyka, to postawisz wtedy na bezpieczniejsze inwestycje – a jeśli masz apetyt na bardziej odważne kroki, to będziesz mogła dopasować swoje inwestycje także do takiego scenariusza. 

Innymi słowy, wraz z Twoim rozwojem jako inwestorki, będziesz coraz lepiej sobie z ryzykiem radzić. Z czasem będziesz mogła odważniej wystawiać się na ryzyko, bo będziesz umiała nim lepiej zarządzać. I będziesz wiedziała, jak znajdować takie inwestycje, które mają najlepszy stosunek zysku do ryzyka. 

Brzmi dobrze, prawda?

Zapisz się na newsletter i pobierz e-booka 50 SPOSOBÓW NA ZARABIANIE!

Marzysz o tym, aby mieć dodatkowe źródło przychodu?

Chcesz zmienić pracę na taką, którą pokochasz i która przyniesie ci satysfakcjonujące zarobki?

A może twoim celem jest własny biznes?

.