Gdzie inwestować – w Polsce czy za granicą?

Inwestowanie na rynkach zagranicznych w ostatnich latach staje się coraz prostsze i dostępniejsze. A więc trudno się dziwić, że wielu inwestorów chce w ten sposób zróżnicować swój portfel – i poszukać ciekawych okazji. Dzisiaj więc porównam najważniejsze zalety i wady inwestowania w Polsce oraz za granicą.

Inwestowanie na rynkach zagranicznych w ostatnich latach staje się coraz prostsze i dostępniejsze. A więc trudno się dziwić, że wielu inwestorów chce w ten sposób zróżnicować swój portfel – i poszukać ciekawych okazji. Dzisiaj więc porównam najważniejsze zalety i wady inwestowania w Polsce oraz za granicą. 

Wiele popularnych polskich poradników i podręczników, dotyczących tematu inwestycji, traktuje akcje na giełdzie w Warszawie jako coś wręcz domyślnego dla początkującego inwestora. I nic dziwnego – inwestowanie na lokalnej giełdzie jest proste i ma wiele zalet. Ale, co ciekawe, nie musi być wcale takim oczywistym rozwiązaniem dla początkujących inwestorów.

W ostatnich latach istotnie zwiększyła się liczba ciekawych instrumentów zagranicznych, dostępnych w prosty sposób inwestorom w Polsce. Rynki zagraniczne zaczęły kusić jednak nie tylko większymi możliwościami i oczywiście tym, że mniej na nich liczy się lokalna polityka, problemy polskiego złotego, itd. 😉 W obliczu wielu zawirowań polityczno-gospodarczych w naszym regionie, dużo częściej inwestorzy myślą o inwestowaniu za granicą.

Czy jednak rozpoczęcie inwestowania od rynków zagranicznych nie jest czasem rzucaniem się na głęboką wodę?

Sprawdźmy to!

W tym artykule opisuję kluczowe zalety oraz wady inwestowania w Polsce oraz za granicą. I, oczywiście, odpowiadam na pytanie, od czego warto zacząć!

Inwestowanie w Polsce

Większość polskich inwestorów rozpoczyna swoją przygodę z giełdą właśnie od polskiego rynku – głównie ze względu na jego dostępność. Czy jednak to „domyślne” rozwiązanie jest na pewno najlepsze? Przeanalizujmy, jakie są jego zalety i wady.

Zalety inwestowania na polskiej giełdzie

Mała bariera wejścia

Rozpoczęcie inwestowania na polskim rynku, z technicznego punktu widzenia, jest naprawdę łatwe. W przypadku większości domów maklerskich, domyślnym rozwiązaniem jest założenie najpierw podstawowego rachunku akcyjnego, pozwalającego kupować instrumenty z polskiej giełdy.

Niskie prowizje

Ten podpunkt w zasadzie nie wymaga długiego rozwinięcia. Prowizje dotyczące kupowania i sprzedawania akcji czy innych instrumentów na GPW w Warszawie są niskie w porównaniu do prowizji, które musielibyśmy zapłacić w przypadku inwestowania na rynkach zagranicznych. Zresztą, niskie prowizje to jeden z kluczowych powodów, dla których tak wiele osób zaczyna swoją przygodę z inwestowaniem właśnie od polskiego rynku.

Dane i analizy w języku polskim

Inwestorom, którzy nie władają dobrze językiem angielskim i, w rezultacie, nie czują się jak ryba w wodzie na zagranicznych stronach dotyczących inwestowania, polski rynek oferuje przede wszystkim poczucie, że „są u siebie” i że dużo danych, analiz, opracowań czy artykułów odnajdą w swoim ojczystym języku.

Przede wszystkim, inwestorzy mają dostęp do dużej ilości analiz dotyczących spółek polskich, które – jeśli nie są gigantami typu PKN Orlen czy CD Projekt – są rzadko opisywane przez międzynarodowe portale finansowe czy pokrywane przez zagranicznych analityków.

Dane i analizy w języku polskim

Inwestorom, którzy nie władają dobrze językiem angielskim i, w rezultacie, nie czują się jak ryba w wodzie na zagranicznych stronach dotyczących inwestowania, polski rynek oferuje przede wszystkim poczucie, że „są u siebie” i że dużo danych, analiz, opracowań czy artykułów odnajdą w swoim ojczystym języku.

Przede wszystkim, inwestorzy mają dostęp do dużej ilości analiz dotyczących spółek polskich, które – jeśli nie są gigantami typu PKN Orlen czy CD Projekt – są rzadko opisywane przez międzynarodowe portale finansowe czy pokrywane przez zagranicznych analityków.

Łatwość rozliczania podatku

Gdy inwestujemy w polskie spółki za pośrednictwem polskiego domu maklerskiego, to rozliczanie podatku od zysków na giełdzie jest bajecznie proste. Po zakończeniu każdego roku, dom maklerski przesyła nam PIT-8C, w którym mamy przeliczony już wynik z naszych transakcji. Z kolei podatek od dywidend nalicza się już przy ich wypłacie, więc na rachunek trafia kwota netto – a więc tu podatku odprowadzać już nie trzeba.

Wady inwestowania na polskiej giełdzie

Relatywnie niewielki wybór w porównaniu ze światowymi rynkami

Z wyborem spółek na polskiej giełdzie jest trochę tak jak z próbą kupna zwykłych białych tenisówek lub klasycznych szpilek. Niby jest ich cała masa, a później się okazuje, że te są słabej jakości, te mają niepotrzebne cekiny, inne są za drogie, kolejne są niewygodne, a jeszcze innych nie ma w Twoim rozmiarze.

Podobnie na GPW, trudno jest o kupno „klasycznego” pakietu jednocześnie stabilnych i perspektywicznych spółek, które nie zaserwują nam większych niespodzianek. W każdej branży można znaleźć jakąś perełkę, ale specyfika niewielkiego, lokalnego rynku, uzależnionego od tutejszej polityki i stanu gospodarki, lubi się czasem mścić na inwestorach.

Warto jednak wspomnieć, że inwestorzy nie są zmuszeni do wyboru konkretnych akcji. Ci odważniejsi mogą inwestować w kontrakty terminowe na indeksy polskiej giełdy, a Ci, którzy wolą mniej nerwów, coraz częściej wybierają dostępne na GPW fundusze ETF.

Mała płynność na wielu akcjach

Jeśli pamiętasz drugi odcinek podcastu Girls Money Club, to pamiętasz, że na każdą inwestycję warto spojrzeć pod kątem dwóch kryteriów: zmienności cen oraz płynności. Bo co nam ze wzrostu cen akcji o 50%, jeśli można po tej cenie sprzedać tylko kilka sztuk?

No właśnie – z płynnością nierzadko bywa na polskiej giełdzie trudno. Oczywiście akcje największych spółek można w trakcie sesji kupić i sprzedać bez najmniejszych problemów, ale nie dotyczy to wszystkich spółek. W przypadku wielu mniejszych (albo nawet średnich) spółek „od ręki” możemy kupić niewielkie ilości akcji, o ile nie chcemy przepłacać. Podobnie jest ze sprzedażą akcji: w przypadku mniejszych spółek albo musimy to robić sukcesywnie, albo pogodzić się z niższą ceną sprzedaży.

Niewiele spółek dywidendowych

O ile w Stanach Zjednoczonych jest wiele spółek, które regularnie wypłacają dywidendy nawet od kilkudziesięciu lat, to próżno takich przykładów szukać w Polsce. Lokalni inwestorzy nadal mogą pomarzyć o prawdziwie niezawodnych w tej kwestii spółkach – obecnie za dywidendowe spółki uznawane są te, które dzielą się zyskami od kilkunastu lat.

Z tej przyczyny, inwestorzy, którzy chcą stosować strategię dywidendową, i tak szukają raczej okazji na Zachodzie, lokując kapitał bezpośrednio w akcjach konkretnych spółek lub kupujący dywidendowe ETFy.

PS. Strategii dywidendowej jest poświęcony cały moduł w kursie inwestowania od podstaw.

Ograniczona liczba analiz 

Pomimo faktu, że polscy inwestorzy mają do dyspozycji sporo analiz i rekomendacji dotyczących polskich spółek, to i tak jest to niewielki udział w całości spółek notowanych na GPW. Średnie i mniejsze spółki bardzo rzadko doczekują się jakiejkolwiek rekomendacji – ewentualnie, jeśli jest na nie akurat „moda”, to mogą liczyć na sporo wzmianek w mediach, ale już niekoniecznie na przeprowadzenie rzetelnej analizy przez profesjonalnego analityka.

Rozpoczęcie inwestowania od rynków zagranicznych

Przez wiele lat w Polsce bardzo mało mówiło się i pisało o inwestowaniu na rynkach zagranicznych, głównie dlatego, że tego typu inwestycje były słabo dostępne i drogie. Ale to już przeszłość! Obecnie większość domów maklerskich oferuje ogromne możliwości w zakresie inwestowania w zagraniczne akcje czy ETFy. Przyjrzyjmy się więc, czy warto właśnie od nich zacząć swoją inwestycyjną przygodę.

Zalety inwestowania na giełdach zagranicznych

Gigantyczny wybór spółek

Inwestując za granicą, otwieramy sobie drzwi praktycznie do nieprzebranych ilości ciekawych spółek. Przede wszystkim, możemy inwestować w akcje globalnych liderów w swoich branżach.

Chcesz inwestować w spółki technologiczne? Masz do wyboru te największe i najsłynniejsze, takie jak Google, Microsoft czy Amazon. Wolisz jakieś spółki wydobywcze? W Polsce możesz policzyć je na palcach jednej ręki – ale w samej Ameryce Północnej są notowane dziesiątki dużych firm z tej branży.

Nie jesteś przekonana do inwestowania w Stanach Zjednoczonych? Nie ma sprawy, zagraniczne rynki to przecież nie tylko USA – masz możliwość inwestowania na całym świecie, także w spółki azjatyckie czy afrykańskie. Jest w czym wybierać!

Ale tak naprawdę, jest jeszcze ważniejszy i praktyczniejszy powód, dla którego inwestowanie za granicą jest świetną opcją dla każdej inwestorki, także tej początkującej. A jest to…

Ogromna dostępność i różnorodność funduszy ETF

Prawdopodobnie największą zaletą inwestowania za granicą jest wyjątkowo duży wybór funduszy ETF. O ile ze względu na dyrektywę MIFID II, inwestowanie w ETFy amerykańskie jest dla polskich inwestorów utrudnione (ale nie niemożliwe), to na samych rynkach europejskich wybór jest bardzo duży.

Dostępne są liczne ETFy opierające się o kluczowe indeksy – i to nie tylko najbardziej znane indeksy amerykańskie (np. S&P 500) czy europejskie (np. DAX), lecz również indeksy z bardziej egzotycznych rynków. Co więcej, można inwestować w ETFy oparte o szeroki indeks, obejmujący niemal cały świat (np. różne indeksy MSCI).

Ale na tym możliwości się nie kończą. Zagraniczne ETFy są bowiem niesamowicie różnorodne. Możemy inwestować poprzez nie w waluty (np. dolara czy euro), w surowce (takie jak ropa naftowa, złoto czy kawa), w grupy spółek (np. tylko spółki biotechnologiczne, tylko spółki IT, czy nawet… spółki wspierające różnorodność płci w zarządach).

Poszerzenie horyzontów

Inwestując na zagranicznych rynkach mamy dostęp do ogromnej ilości wiedzy: licznych analiz, wielu artykułów i treści edukacyjnych, narzędzi analitycznych, kursów, książek… Jest w czym wybierać!

Inwestowanie za granicą poszerza nasze horyzonty, bo skłania nas do tego, aby wyjrzeć za lokalne podwórko i dowiedzieć się więcej o tym, co dzieje się na świecie, gospodarki których krajów są najbardziej perspektywiczne, co się dzieje w międzynarodowej polityce.

Wady inwestowania na giełdach zagranicznych

Wyższe prowizje

Najważniejszym i najczęściej powtarzanym minusem inwestowania na zagranicznych rynkach są wyższe prowizje dla polskich inwestorów. W przypadku kupna zagranicznych akcji czy ETFów minimalna prowizja wynosi od 5 EUR/USD/GBP do nawet kilkudziesięciu euro czy dolarów! A więc, sprawdzenie oferty konkretnego domu maklerskiego jest kluczowe, jeśli nie chcemy przepłacać za każdą transakcję.

Wyższe prowizje sprawiają, że inwestowanie na zagranicznych rynkach jest na ogół nieopłacalne dla osób, które posiadają niewielki kapitał. W przypadku transakcji za kilkaset złotych prowizja może dosłownie zjeść nasz zysk lub wręcz sprawić, że wyjdziemy na minus.

Informacje dostępne w obcych językach

Dla wielu osób to nie jest już żadna przeszkoda, bowiem językiem międzynarodowych rynków finansowych jest język angielski – który wiele osób w Polsce zna na tyle dobrze, że potrafi go zrozumieć. Ale, mimo wszystko, nie każdy inwestor czy inwestorka jest na tyle biegły/-a w tym języku, by rozumieć artykuły pisane językiem rynków finansowych, nierzadko zawierającym specyficzny slang.

Z tej przyczyny, pozyskiwanie informacji z zagranicznych źródeł dla wielu, zwłaszcza tych początkujących inwestorów, może być wyzwaniem.

Zawirowania podatkowe

Rozliczanie podatków od inwestycji na zagranicznych giełdach nie musi być trudne, ale niestety czasem jest. O ile inwestujemy w fundusze ETF i spółki niewypłacające dywidendy, to mamy łatwo: od domu maklerskiego dostajemy PIT-8C z wyliczeniami dotyczącymi naszej inwestycji. Ale gdy wypłacane są dywidendy – czy to przez spółki, czy przez dystrybuujące fundusze ETF – pojawia się konieczność samodzielnego rozliczania podatku.

WYJĄTKOWA KSIĄŻKA O INWESTOWANIU ZA GRANICĄ

Jeśli rozważacie inwestowanie w akcje na rynkach zagranicznych, to polecam sięgnąć po książkę Tomasza Treli „Giełda. Początek”.

Dlaczego nazwałam ją wyjątkową? Dlatego, że jest to jedna z niewielu książek na polskim rynku, która tak dużo miejsca poświęca inwestowaniu w zagraniczne akcje. Trela dzieli się swoim doświadczeniem, podpowiadając, jak dobierać sobie akcje do portfela, bazując głównie na bogatym w możliwości amerykańskim rynku – oraz jak odpowiednio zarządzać ryzykiem przy tego typu inwestowaniu.

Książka jest przeznaczona głównie dla tych inwestorów, którzy myślą o lokowaniu swojego kapitału na rynkach akcji zagranicznych, w oparciu o analizę fundamentalną. Większość treści w książce jest bowiem poświęcona metodom analizowania poszczególnych spółek, zarówno od strony ich wyników finansowych, jak i w oparciu o inne czynniki, takie jak otoczenie makroekonomiczne czy kompetencje zarządu. Te treści są uzupełniane dodatkowymi działami, dotyczącymi zarządzania ryzykiem oraz budowy portfela inwestycyjnego.

Nie jest to jednak klasyczny podręcznik – po wszelkie definicje i wykresy polecam sięgnąć gdzie indziej. Natomiast książkę „Giełda. Początek” czyta się bardziej jak ciekawy wykład i praktyczne rozważania o tym, co w inwestowaniu działa – i dlaczego działa. Prosty sposób wytłumaczenia konkretnych zasad inwestycyjnych to duży atut książki i to także główny powód, dla którego moim zdaniem nadaje się ona jako lektura także dla początkujących inwestorek.

Książkę „Giełda. Początek” możesz kupić w księgarni Maklerska.pl >> KLIK

Co wybrać? Polskę czy zagranicę?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta: nie trzeba – i nie warto – wybierać. Najlepiej angażować swój kapitał zarówno na rynku lokalnym, jak i międzynarodowym.

Dlaczego?

Mimo że polska giełda ma swoje ograniczenia, to jednak lokalny rynek i lokalną gospodarkę znamy i rozumiemy najlepiej. Żyjąc w Polsce, jesteśmy najbliżej informacji właśnie z tutejszego rynku, a przy tym możemy inwestować relatywnie tanio.

Jednak zamykanie się na zagranicę nie ma sensu. Rynki zagraniczne poszerzają horyzonty, nie tylko od strony wiedzy o tym, co dzieje się na świecie – ale też pod kątem inwestycyjnym. Za granicą mamy ogromny wybór akcji międzynarodowych gigantów, ciekawych funduszy ETF – a przy tym wszystkim, pozwalamy sobie także na większe zróżnicowanie inwestycji pod kątem walutowym. A większa dywersyfikacja to na ogół także więcej spokoju.

Zapisz się na newsletter i pobierz e-booka 50 SPOSOBÓW NA ZARABIANIE!

Marzysz o tym, aby mieć dodatkowe źródło przychodu?

Chcesz zmienić pracę na taką, którą pokochasz i która przyniesie ci satysfakcjonujące zarobki?

A może twoim celem jest własny biznes?

.