Wybór między studiami a wejściem na rynek pracy to jedna z najważniejszych decyzji finansowych w życiu młodej osoby. Koszt edukacji wyższej, alternatywne ścieżki kariery, zwrot z inwestycji w dyplom czy możliwości zarobkowe po studiach – to pytania, które zadaje sobie coraz więcej maturzystów i ich rodziców. Zwłaszcza że rynek pracy w Polsce i na świecie zmienia się w tempie, które jeszcze dekadę temu trudno było sobie wyobrazić.
Czy studia to dobra inwestycja w przyszłość? Jakie kierunki studiów dają największe szanse na zatrudnienie i atrakcyjne wynagrodzenie? I czy w dobie rosnącej popularności kursów online, bootcampów i modelu skills-first hiring dyplom wciąż ma realną wartość na rynku pracy?
Zacznijmy jednak od kilku komunikatów.
- “Ucz się, ucz, a będziesz miała świetną pracę!”
- “Teraz się pomęczysz, później będziesz mieć łatwiej.”
- “Studia to podstawa.”
No i klasyk:
- “Ucz się, bo inaczej będziesz kopać rowy.”
Ile z Was słyszało kiedyś podobne zdania – od rodziców, nauczycieli, a czasem jednych i drugich?
Przywołuję je z lekkim przymrużeniem oka, choć w moim otoczeniu były całkiem powszechne. Być może to po prostu “urok” edukacji z początku lat 2000., kiedy takie przekonania funkcjonowały niemal jak niepodważalna prawda.
Dziś jednak rzeczywistość wygląda inaczej. O ile nauka nadal się opłaca – i to raczej się nie zmieni – to droga do “dobrej pracy” nie jest już tak oczywista jak kiedyś.
Warto więc zadać sobie pytanie: czy założenie, że dobra edukacja i studia automatycznie gwarantują zatrudnienie, nadal ma rację bytu – czy może to już tylko echo dawnych przekonań?
Rynek pracy dziś – co się zmieniło?
Dzisiejszy rynek pracy wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Jedną z największych zmian jest jego nasycenie (o ile nie przesycenie) osobami z wyższym wykształceniem. Studia przestały być elitarne, a stały się powszechne.
Łatwiejszy dostęp do edukacji sprawił, że coraz więcej osób kończy uczelnie (choć oczywiście nadal są kierunki, na które trudno się dostać). W efekcie sam dyplom przestał być wyróżnikiem – dziś ma go naprawdę wielu kandydatów. To czym teraz możesz “grać” to prestiż uczelni – natomiast żeby było jasne, to również nie gwarantuje pracy marzeń.
Do tego dochodzi globalizacja i dynamiczny rozwój technologii, które całkowicie zmieniły sposób, w jaki pracujemy. Pojawiło się mnóstwo nowych zawodów, o których jeszcze niedawno nikt nie słyszał, a jednocześnie część profesji zaczęła znikać lub tracić na znaczeniu. No bo kto kilka lat temu poważnie traktował zawód influencera? A kto słyszał o takich zawodach jak specjalista ds. social media, czy data scientist. Dzisiaj są one powszchne i co więcej, bardzo dobrze płatne.
To wszystko sprawia, że konkurencja, szczególnie wśród absolwentów, jest dziś znacznie większa. Samo ukończenie studiów często już nie wystarcza, żeby wyróżnić się na rynku pracy i zdobyć atrakcyjną posadę.
Czy dyplom nadal ma wartość?
Oczywiście, że tak, ale nie każdy i nie w każdej sytuacji. Wszystko zależy od kilku kluczowych czynników.
Po pierwsze, znaczenie ma kierunek studiów.
Są zawody, w których dyplom jest absolutną podstawą, takich jak lekarz, prawnik, farmaceuta, pracownik naukowy czy urzędnik państwowy wyższego szczebla. Bez formalnego wykształcenia po prostu nie da się ich wykonywać. Dlatego tu nie masz wyboru – jeśli chcesz się rozwijać w tych kierunkach to dyplom jest Twoim “must have”. Z drugiej strony są też obszary, w których dyplom ma znaczenie drugorzędne, a dużo bardziej liczą się konkretne umiejętności i doświadczenie.
CIEKAWOSTKA: coraz więcej firm, w tym giganci tacy jak Google, Apple czy IBM odchodzi od wymogu posiadania dyplomu na wielu stanowiskach. Coraz częściej liczą się konkretne umiejętności, portfolio, projekty (np. na GitHubie) czy certyfikaty. Ten trend określa się mianem skills-first hiring. Pokazuje on, że dyplom nie zawsze jest już przepustką do kariery w dużych korporacjach – coraz częściej liczy się to, co realnie potrafisz zrobić.
Jeśli planujesz starać się o pracę w międzynarodowej firmie, sprawdź nasz kurs → Rozmowa rekrutacyjna po angielsku.
Po drugie, liczy się to, co realnie wyniesiesz ze studiów.
Sam fakt ukończenia uczelni to jedno, ale dużo ważniejsze jest to, czy zdobywasz praktyczne kompetencje, rozwijasz się i potrafisz przełożyć wiedzę na działanie. Dlatego jeżeli decydujesz się na studia, to warto postawić na dodatkowe projekty, koła naukowe, samorządy studenckie, czyli miejsca, gdzie będziesz mogła nabyć praktyczne skille.
Po trzecie, znaczenie ma uczelnia i jej podejście do kształcenia.
Nie chodzi wyłącznie o prestiż, ale o jakość programu, kontakt z praktyką oraz możliwości rozwoju, jakie daje studentom – na przykład staże, projekty czy współpracę z biznesem. Dyplom zapewne wciąż będzie miał swoją wartość i może otworzyć drzwi, które bez niego pozostałyby dla Ciebie zamknięte, ale widać pewien trend, który w wielu branżach coraz mocniej przesuwa akcent z “papieru” na realne kompetencje. Rynek pracy staje się bardziej elastyczny i nastawiony na efekty, a nie formalności. Dlatego jeśli nie chcesz opierać swojej przyszłości wyłącznie na dyplomie, warto pamiętać, że masz do wyboru także inne ścieżki rozwoju.
Jak zatem wybrać formę rozwoju dopasowaną pod siebie?
Kluczowa jest umiejętność dopasowania ścieżki do tego, co naprawdę chcesz robić. Studia nie zawsze są jedyną (ani najlepszą) drogą do osiągnięcia celu. Dlatego na początku warto zastanowić się, gdzie widzisz siebie za 5 lat, a następnie spróbować rozpisać możliwe kroki, które mogą Cię tam doprowadzić.
Jeśli masz jasno określony cel, podejmowanie decyzji staje się znacznie łatwiejsze. Jeśli natomiast czujesz chaos i niepewność – to też jest w porządku. W takiej sytuacji najlepiej testować różne opcje: próbować nowych zajęć, zdobywać doświadczenia i sprawdzać, co faktycznie sprawia Ci satysfakcję i może stać się kierunkiem rozwoju.
Warto też pamiętać, że wiedza o tym, co nie daje Ci frajdy, jest równie cenna, bo pomaga zawęzić wybór i uniknąć nietrafionych decyzji.
Uporządkujmy więc, jakie masz dostępne możliwości:
Po pierwsze – alternatywne formy edukacji
Nie będę wchodzić tu w szczegóły ani dokładnie omawiać każdej z opcji. Chcę raczej pokazać Ci, że studia to nie jedyna droga. Jeśli któraś z poniższych możliwości Cię zainteresuje warto poszukać więcej informacji na własną rękę, bo w internecie znajdziesz ich naprawdę sporo.
Oto kilka alternatyw:
- szkoła policealna
- kwalifikacyjny kurs zawodowy
- szkoła podoficerska lub policyjna
- szkolenia online i kursy językowe
- bootcampy
Każda z tych ścieżek może prowadzić do zdobycia konkretnych umiejętności i rozpoczęcia kariery – często szybciej i bardziej praktycznie niż tradycyjne studia.
Po drugie – gap year, czyli przerwa (najczęściej rok, ale nie zawsze jest to dokładnie 12 miesięcy) między etapami edukacji, np. między maturą a studiami.
Możesz ją po prostu wykorzystać na rozwój, podróże, zdobycie doświadczenia poprzez staże czy wolontariat albo po prostu złapanie dystansu.
Z perspektywy czasu widzę, że taki gap year byłby dla mnie naprawdę dobrym rozwiązaniem, bo w temacie studiów serce podpowiadało jedno, a rozum drugie 😉 Tyle, że w momencie, kiedy ja wybierałam studia, to w ogóle nie była oczywista opcja. Dodatkowym utrudnieniem było to, że pochodzę z małej miejscowości, a dostęp do możliwości szukania, sprawdzania i eksperymentowania online był wtedy znacznie bardziej ograniczony niż dziś.
Pamiętam, że składając dokumenty, miałam możliwość wyboru trzech kierunków… i wybrałam trzy zupełnie różne. Po cichu liczyłam, że na któryś się nie dostanę i decyzja zrobi się trochę łatwiejsza. Oczywiście życie napisało inny scenariusz – dostałam się na wszystkie i znowu zostałam z wyborem, który wcale nie był prosty.
Finalnie zdecydowałam się na pokierowanie się rozumem, a nie sercem i wybór padł na Uniwersytet Ekonomiczny, ale nawet zaczynając studia, nie miałam pewności, czy to dobra decyzja. Nie żałuję tego wyboru, ale dziś myślę, że gdybym dała sobie tę przerwę, być może odkryłabym zupełnie inny kierunek, taki, którego wtedy nawet nie brałam pod uwagę.
Dlatego dziś uważam, że danie sobie czasu na sprawdzenie różnych opcji może być naprawdę wartościowe. Gap year nie musi być wcale “straconym rokiem”. Oczywiście samodyscyplina jest tutaj konieczna, żeby po roku nie okazało się, że potrzebujemy kolejnego bo w sumie niewiele się zmieniło. Dlatego kluczowe jest podejście do niego i odpowiednie zaplanowanie konkretnych działań, tak żeby po tych kilku-kilkunastu miesiącach poznać lepiej siebie, swoje mocne strony, zainteresowania i tego, w jakich działaniach faktycznie czujesz się dobrze. Warto wtedy postawić na próbowanie i działanie! A nie TYLKO czytanie nowych książek i przerabianie coraz to nowszego kursu – to może nie dać Ci pełniejszego obrazu.
Po trzecie – dwa kierunki jednocześnie
To opcja dla tych, którzy nie chcą robić przerwy, ale nadal nie są pewni jednego konkretnego wyboru. Studiowanie dwóch kierunków równolegle może dać Ci szerszą perspektywę i pomóc lepiej zrozumieć, w czym faktycznie się odnajdujesz.
W praktyce często wygląda to tak, że z czasem jeden z kierunków zaczyna Cię bardziej angażować, poświęcasz mu więcej uwagi, czujesz większą motywację i to on naturalnie staje się tym “głównym”. Drugi może wtedy zejść na dalszy plan lub zostać całkowicie odpuszczony. Znam osobiście kilka osób, które tak postąpiły i faktycznie dość naturalnie wyszło, któremu kierunkowi poświęcają więcej czasu i chęci.
To rozwiązanie daje Ci przestrzeń do testowania bez całkowitego zatrzymywania się. A jeśli okaże się, że żaden z kierunków nie jest tym właściwym, zawsze możesz wrócić do pomysłu gap year (patrz punkt wyżej) i poszukać swojej drogi w inny sposób.
Po czwarte – własny projekt / freelancing
Kolejną opcją jest po prostu… zacząć działać. Własny projekt albo pierwsze zlecenia freelancerskie to świetny sposób na sprawdzenie się w praktyce i zdobycie realnego doświadczenia – często dużo szybciej niż w ramach formalnej edukacji.
Nie musi to być od razu coś dużego. Możesz zacząć od małych kroków: prowadzenia profilu w social mediach, tworzenia treści, prostych zleceń graficznych, pisania tekstów czy pomocy przy projektach innych osób. Z czasem zobaczysz, co sprawia Ci satysfakcję, a co zupełnie nie jest dla Ciebie.
Taka ścieżka uczy samodzielności, odpowiedzialności i daje bardzo konkretny feedback z rynku. Nawet jeśli finalnie zdecydujesz się na studia, będziesz wchodzić w nie z dużo większą świadomością i przewagą w postaci praktycznych umiejętności.
Po piąte – własny biznes
Jeśli masz konkretny pomysł na siebie, jesteś przedsiębiorcza, potrafisz budować relacje i dobrze czujesz się w działaniu – studia nie zawsze są koniecznym krokiem. W takiej sytuacji możesz skupić się na stworzeniu planu biznesowego i stopniowym wprowadzaniu go w życie.
To ścieżka wymagająca dużej samodzielności i odwagi, ale też dająca ogromną elastyczność i realny wpływ na to, co robisz na co dzień. Warto jednak pamiętać, że nie musisz wybierać “albo-albo”. Zarówno własny biznes, jak i freelancing (z punktu czwartego) można łączyć ze studiami, szczególnie w trybie zaocznym. Dzięki temu rozwijasz się nie tylko teoretycznie, ale też zdobywasz praktyczne doświadczenie. Również znam takie osoby i wiem, że takie podejście jest wymagające, ale możliwe 🙂
Po szóste – podróżowanie
To opcja dla osób, które mają taką możliwość i czują, że chcą złapać szerszą perspektywę. Podróże uczą samodzielności, otwartości i radzenia sobie w nowych sytuacjach, czyli kompetencji, które są bardzo cenne niezależnie od tego, co będziesz robić zawodowo. No i oczywiście możesz podszlifować język.
Co ważne, dziś podróżowanie nie musi oznaczać dużych kosztów. Istnieje wiele sposobów na budżetowe wyjazdy czy łączenie ich z pracą zdalną lub dorywczą. To może być świetny sposób na poznanie siebie i sprawdzenie, w jakim środowisku czujesz się najlepiej.
Artykuły o pracy zdalnej z zagranicy znajdziesz u nas na blogu Girls Money Club oraz czytając e-book Ewy Zakrzewskiej (futureva) “Lifestyle cyfrowej nomadki – świat w trybie remote”.
Po siódme – łączenie kilku opcji jednocześnie
Nie musisz ograniczać się do jednej ścieżki. Coraz więcej osób decyduje się na łączenie różnych opcji, np. studiów z freelancingiem, freelancingu z podróżowaniem czy pracy nad własnym projektem równolegle z nauką.
To zdecydowanie najbardziej wymagające rozwiązanie pod względem organizacji czasu i energii, ale jednocześnie daje bardzo szerokie możliwości rozwoju. Pozwala zdobywać doświadczenie w praktyce, testować różne kierunki i budować swoją ścieżkę w bardziej elastyczny sposób.
Kluczem jest tutaj dobre zarządzanie sobą w czasie i umiejętność stawiania priorytetów – tak, żeby się nie przeciążyć, a jednocześnie wykorzystać potencjał takiego podejścia.
Moja rada: pamiętaj, że studia zawsze możesz po prostu zacząć i sprawdzić, jak to wygląda w praktyce. Nawet jeśli ostatecznie nie zdobędziesz dyplomu, masz szansę poznać ludzi, z którymi zbudujesz relacje na lata – a to często bywa znacznie cenniejsze dla Twojej kariery i rozwoju niż sam “papierek”.
Dodatkowo studia rozwijają wiele umiejętności miękkich, takich jak praca w grupie, organizacja czasu czy komunikacja – a te znacznie trudniej wypracować w inny sposób.
Często słyszy się historie znanych CEO (np. Mark Zuckerberg), którzy zbudowali swoje firmy bez ukończonych studiów. Warto jednak zauważyć, że wielu z nich te studia rozpoczęło, a dopiero później z nich zrezygnowało. W tym czasie zdobyli nie tylko wiedzę, ale przede wszystkim poznali ludzi, z którymi później tworzyli biznesy, oraz trafili na pomysły, które przerodziły się w realne projekty.
Można więc powiedzieć, że nawet jeśli nie kończysz studiów, wciąż możesz wynieść z nich coś bardzo wartościowego – relacje i inspiracje, które zaprocentują w przyszłości.
Najczęstsze błędy przy wyborze studiów
Przy wyborze studiów bardzo łatwo wpaść w kilka pułapek, które później kosztują sporo czasu, energii i frustracji.
Jednym z najczęstszych błędów jest wybór kierunku “bo wypada”, “bo tak trzeba” albo po prostu dla świętego spokoju rodziców. To często najwygodniejszy scenariusz, szczególnie kiedy nie masz jeszcze pomysłu na siebie i trudno Ci podjąć decyzję. Idziesz więc utartą ścieżką nie dlatego, że naprawdę tego chcesz, ale dlatego, że nie wiesz, co innego mogłabyś zrobić. I szczerze? Moim zdaniem to w dużej mierze słaby punkt naszego systemu edukacji, który wciąż daje za mało realnego wsparcia, mentoringu i doradztwa dla uczniów.
Drugim błędem jest brak rzetelnego sprawdzenia, jak wygląda rynek pracy i codzienność w danym zawodzie. Istnieją badania pokazujące zależność między popularnością seriali a wzrostem zainteresowania powiązanymi z nimi kierunkami studiów. W Wielkiej Brytanii sukces programów takich jak “CSI” doprowadził do prawdziwego boomu na kursy i studia z zakresu kryminalistyki.
Dlaczego o tym piszę?
Żeby zwrócić uwagę na to, jak łatwo ulec powierzchownym wyobrażeniom zamiast realnym potrzebom rynku i konkretnym umiejętnościom, które są na nim poszukiwane. Doskonale to rozumiem, bo sama po obejrzeniu “Selling Sunset” zaczęłam żałować, że zrezygnowałam z rozwoju w branży nieruchomości 😉 Tak, tak – na początku studiów miałam krótki epizod jako aspirująca agentka nieruchomości.
Warto jednak pamiętać, że opieranie decyzji wyłącznie na obrazach z popularnych seriali może prowadzić do dużego rozczarowania. Dlatego warto przed podjęciem decyzji o kierunku studiów, dowiedzieć się jak najwięcej o tym, jak dana praca wygląda na co dzień.
Kolejny częsty błąd to studiowanie bez pomysłu, jak dobrze wykorzystać ten czas. Sam wybór kierunku to dopiero początek. Pójście na studia “po papierek” dziś bardzo często po prostu nie wystarcza. Dyplom nie daje automatycznie ani pracy, ani satysfakcjonującej ścieżki zawodowej. Dlatego jeśli już decydujesz się na studia, warto wejść w ten etap z założeniem, że wyciągniesz z niego jak najwięcej. Projekty, koła naukowe, samorząd studencki, Erasmus, konferencje, dodatkowe certyfikaty – to właśnie takie rzeczy często budują Twoją przewagę i dają Ci coś więcej niż sam wpis w CV. Oczywiście nie chodzi o to, żeby robić wszystko naraz. Lepiej wybrać kilka aktywności, które realnie mogą Ci pomóc w przyszłości i zaangażować się w nie naprawdę, zamiast zaliczać studia na autopilocie.
Wybór studiów dostosowanych do przyszłego rynku pracy
Załóżmy, że po przeanalizowaniu dostępnych możliwości decydujesz się na rozpoczęcie studiów. I wtedy bardzo szybko pojawia się kolejne pytanie – jaki kierunek wybrać? Jeśli nie należysz do tej niewielkiej grupy osób, które od lat mają jasno określony plan i już w 7 czy 8 klasie szkoły podstawowej wiedziały, że pójdą na medycynę, prawo czy architekturę, to całkiem możliwe, że czujesz się po prostu zagubiona. I trudno się temu dziwić, bo wybór studiów dziś jest znacznie bardziej złożony niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu.
Problem polega na tym, że nie wybierasz kierunku wyłącznie pod rynek pracy, który istnieje teraz, ale również pod ten, który dopiero się tworzy.
STATYSTYKI: Według prognoz Institute for the Future aż 85% zawodów, które obecni studenci będą wykonywać w 2030 roku, dzisiaj jeszcze nie istnieje.
A ten zmienia się naprawdę bardzo szybko. Co chwilę pojawiają się nowe zawody i specjalizacje, o których jeszcze niedawno prawie nikt nie słyszał. Jeszcze kilka lat temu mało kto mówił o takich rolach jak AI prompt engineer, specjalista ds. zrównoważonego rozwoju czy UX/UI designer. Dziś są to już całkiem realne ścieżki kariery. Sama wiele razy spotykałam się z sytuacją, w której starsze osoby pytały mnie, czym właściwie się zajmuję, a odpowiedzenie na to w jednym, prostym zdaniu wcale nie było łatwe. Po prostu coraz więcej zawodów nie mieści się już w tradycyjnych i dobrze znanych kategoriach.
Właśnie dlatego przy wyborze studiów warto patrzeć trochę szerzej niż tylko na nazwę kierunku czy aktualną modę. Dobrze jest obserwować, w którą stronę zmienia się rynek i jakie kompetencje zaczynają zyskiwać na znaczeniu. Pomocne mogą być tutaj raporty płacowe, zestawienia najbardziej poszukiwanych zawodów czy analizy dotyczące trendów na rynku pracy. Możesz sprawdzać to samodzielnie, ale możesz też potraktować AI jako narzędzie do researchu i porządkowania informacji. Warto też zaglądać do raportów takich jak “Future of Jobs”, które pokazują, jakie umiejętności i obszary będą prawdopodobnie zyskiwać na znaczeniu w kolejnych latach.
Istnieją również strony internetowe, które pomagają niezdecydowanym przy wyborze kierunku. Przykładem jest https://ela-uczen.nauka.gov.pl/.
Dobrym tropem jest również śledzenie zmian prawnych i nowych regulacji, bo bardzo często to właśnie one tworzą zupełnie nowe potrzeby na rynku. Przykładem może być dyrektywa NIS2, która nakłada na firmy dodatkowe obowiązki związane z cyberbezpieczeństwem. A skoro pojawiają się nowe obowiązki, to rośnie też zapotrzebowanie na specjalistów, którzy potrafią się tym zajmować. I właśnie w taki sposób warto myśleć o wyborze kierunku: nie tylko przez pryzmat tego, co jest popularne dziś, ale też tego, jakie problemy firmy i organizacje będą musiały rozwiązywać w najbliższych latach.
Praktyczne wskazówki dla rodziców
Otrzymując od Was pytania dotyczące kariery, często spotykam się też z wiadomościami od rodziców, którzy nie wiedzą, co doradzić swojemu dziecku. I w gruncie rzeczy wcale mnie to nie dziwi.
Wsparcie rodzica w momencie wyboru studiów czy dalszej ścieżki rozwoju jest bardzo ważne, ale nie powinno polegać na podejmowaniu decyzji za dziecko. Znacznie bardziej pomocne jest stworzenie przestrzeni, w której młoda osoba może spokojnie myśleć, zadawać pytania, sprawdzać różne opcje i stopniowo dochodzić do własnych wniosków. Najlepsze wsparcie to nie kontrola, lecz akceptacja, rozmowa i dostęp do rzetelnych informacji.
Warto też zachęcać dziecko do próbowania różnych rzeczy, nawet jeśli z boku może to wyglądać jak brak konsekwencji. Jeśli po raz kolejny chce sprawdzić nową aktywność, pójść na warsztaty, zacząć kurs albo spróbować czegoś, co na pierwszy rzut oka wydaje się niezwiązane z przyszłością zawodową, nie trzeba tego od razu oceniać. Dzisiejszy rynek pracy coraz bardziej premiuje osoby, które potrafią szybko się uczyć, testować nowe rozwiązania i elastycznie reagować na zmiany. Z tej perspektywy próbowanie nie jest stratą czasu, tylko bardzo potrzebnym elementem rozwoju.
Bardzo pomocne może być również wspólne sprawdzanie realiów rynku pracy. Zamiast opierać się wyłącznie na wyobrażeniach o danym zawodzie, warto razem przejrzeć ogłoszenia o pracę i zobaczyć, czego rzeczywiście oczekują pracodawcy. Często okazuje się, że sam dyplom wcale nie jest najważniejszy, a dużo większe znaczenie mają konkretne umiejętności, doświadczenie, znajomość narzędzi czy sposób komunikacji. Taka analiza potrafi naprawdę uporządkować myślenie i pokazać, na co warto zwracać uwagę już na etapie wyboru studiów.
Obecnie dostępne są również warsztaty (często odpłatne), np. Akademia Młodych Talentów EY, których celem jest wyposażyć młodych w narzędzia do świadomego wyboru dalszej ścieżki edukacyjno – zawodowej.
Ważnym elementem wsparcia jest też sposób, w jaki rodzic reaguje na niepowodzenia. Jeśli młoda osoba zrezygnuje z kursu, stażu, pracy dorywczej czy jakiegoś projektu, nie trzeba od razu traktować tego jako porażki albo dowodu na brak zdecydowania. Czasem to po prostu cenna informacja o tym, co jej nie odpowiada, w jakim środowisku źle się czuje albo jaki typ pracy zwyczajnie nie jest dla niej. Taka wiedza też przybliża do dobrej decyzji, bo pomaga zawężać wybór i lepiej rozumieć siebie.
Dobrze jest również wspierać samodzielność w praktyce. Pozwalanie dziecku, żeby samo załatwiało różne sprawy, kontaktowało się z instytucjami, zapisywało na kurs, wysyłało CV czy szło na rozmowę kwalifikacyjną, naprawdę dużo zmienia. To właśnie w takich momentach buduje się pewność siebie, sprawczość i poczucie, że potrafię sobie poradzić. A to są kompetencje, które później procentują nie tylko przy wyborze studiów, ale po prostu w dorosłym życiu.
Podsumowanie
Studia same w sobie nie przygotują Cię na wejście na rynek pracy ani nie zagwarantują Ci dobrze płatnej i ciekawej pracy. Ale jeżeli wykorzystasz je jako narzędzie, które ułatwi Ci znalezienie pierwszej pracy dzięki zbudowaniu sobie siatki kontaktów, zbieraniu doświadczenia, wyjazdowi na Erasmusa, to nabiera to już zupełnie innego wymiaru i mogą stać się bardzo przydatne. A przy okazji pamiętaj że masz zniżki studenckie, więc korzystaj!








