poranna kawa, latte, oszczędzanie

Wypij to poranne latte! Czy oszczędzanie może być złe?

Jeśli wydajesz pieniądze na prawo i lewo, to pewnie doskonale wiesz, że Twój styl życia trochę Cię hamuje na drodze do bogactwa… Ale co jeśli jesteś w miarę oszczędna, a Twoje konto nadal świeci pustkami, a droga do zamożności wydaje się długa i kręta? Wtedy być może dotyka Cię inna przypadłość. Dzisiaj będzie właśnie o niej.

Jeśli wydajesz pieniądze na prawo i lewo, oszczędzanie nie jest Ci po drodze, to pewnie doskonale wiesz, że Twój styl życia trochę hamuje Cię przed bogactwem… Ale co jeśli jesteś w miarę oszczędna, a Twoje konto nadal świeci pustkami, a droga do zamożności wydaje się długa i kręta? Wtedy być może dotyka Cię inna przypadłość. Dzisiaj będzie właśnie o niej.

Czy wiesz, że oszczędzanie może być przyczyną Twoich problemów finansowych?

Nie, nie przywidziało Ci się 😉

Oczywiście nie chodzi mi tutaj o samą w sobie skłonność do oszczędzania, lecz o specyficzną cechę, która wydaje się pożądana, ale w praktyce spycha na manowce.

W języku angielskim jest takie wyrażenie: „to be penny-wise and pound-foolish” – oznacza ono bycie skrupulatnym w kwestii detali, lecz nieostrożnym w sprawach dotyczących większych ilości pieniędzy. 

Wbrew pozorom, ta przypadłość dotyczy większej liczby osób niż się wydaje. 

I dzisiaj właśnie jej się przypatrzymy.

Ferrari i tosty z awokado a oszczędzanie

Pamiętacie tę słynną historię o australijskim biznesmenie z sektora nieruchomości, który udzielał porad millenialsom? Dla przypomnienia, ów milioner, Tim Gurner, stwierdził, że młodych ludzi nie stać dzisiaj na kupienie sobie domu, bo trwonią kasę na drogie śniadania – tosty z awokado i latte w kawiarni. Według niego, rozrzutność w takich drobnych kwestiach to zmora młodych osób, które w tym czasie powinny się skupić na ciężkiej pracy i zarabianiu pieniędzy. 

Potem sprawy potoczyły się szybko – wypowiedź Gurnera stała się pożywką dla twórców internetowych memów. A millennialsi przypominali, że w tym całym zamieszaniu nie chodzi wcale o ich rozrzutność. 

Tak czy inaczej, australijski milioner miał rację w jednej kluczowej rzeczy – irracjonalne wydawanie pieniędzy faktycznie nie prowadzi do niczego dobrego, a na pewno nie do bezpieczeństwa finansowego czy wolności finansowej. Ale tu pojawia się pytanie: czy jeśli faktycznie poświęcimy te drobne przyjemności w życiu, to zyskamy na tyle dużo, że nam się to opłaci?

No właśnie, niekoniecznie. 

Oszczędne życie faktycznie pomoże Ci utrzymać się z dala od finansowych kłopotów – ale nie doprowadzi Cię do bogactwa. 

Zresztą, na pewno takie osoby znasz. Są rozsądne finansowo, nie mają długów, odmawiają sobie wiele… ale jakoś mimo upływu lat, nie można o nich powiedzieć, że są zamożne. Często o takich osobach można właśnie powiedzieć, że są „penny-wise and pound-stupid”.

Być może znacie ten kawał o dwóch kolegach, jednym palącym i drugim niepalącym:

– Palisz?

– Tak.

– Ile paczek dziennie?

– Trzy.

– Ile kosztuje jedna?

– 12 zł.

– Od dawna palisz?

– Od 20 lat.

– Uśredniając wydajesz 36 zł dziennie na papierosy, co daje 13140 zł rocznie. W ciągu ostatnich 20 lat wypaliłeś 262 800 zł. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że kiedyś papierosy były tańsze, nie uwzględniamy przecież kosztów inflacji, itp. Możemy więc założyć, że to faktycznie przybliżone wydatki?

– Zgadza się.

– Czy wiesz, że gdybyś odkładał te pieniądze w banku na oprocentowanym rachunku oszczędnościowym albo je zainwestował, to mógłbyś kupić sobie za to nowiutkie ferrari?

– A ty palisz?

– Nie.

– To gdzie twoje ferrari?

To taki trochę suchar, ale zawiera w sobie sporo prawdy. W przypadku większości osób, niewielkie oszczędności nie robią różnicy w ogólnym poziomie ich majątku – dlatego, że i tak nie zwracają oni uwagi na optymalne zarządzanie swoimi pieniędzmi. 

No więc – jak to jest, że niektórzy wydają dużo pieniędzy, a i tak mają śliczne mieszkanie, nowy samochód, często podróżują i ogólnie mogą pozwolić sobie na wiele fajnych rzeczy?

I dlaczego tą osobą (jeszcze) nie jesteś Ty?

Przejrzyj kilka możliwych symptomów choroby „penny-wise, pound-foolish”.

1. Masz ograniczające Cię przekonania dotyczące pieniędzy.

Jeśli chcesz dowiedzieć się, czy Twoje metody dążenia do bogactwa działają, to spójrz na efekty. Nie ma ich? To znaczy, że robisz coś źle. 

Zaczęłam od oczywistości, ale jeśli Twoje życie nie zmienia się na lepsze pod kątem finansowym z roku na rok, to po prostu musisz zacząć od przejrzenia swoich decyzji. 

Wiadomo, czasem naszym budżetem zachwieją duże, nieoczekiwane wydatki – ale ogólnie, jeśli uznajesz się za osobę ogarniętą finansowo, to z czasem powinnaś mieć więcej pieniędzy. Albo więcej aktywów – bo liczy się nie tylko to, co masz na koncie! Jeśli kupiłaś mieszkanie albo zainwestowałaś w założenie własnego biznesu, to Twoje życie stało się w pewnym sensie lepsze i bardziej satysfakcjonujące, nawet jeśli uszczupliłaś oszczędności. ☺

Ale jeśli czujesz, że „utknęłaś” w życiu, w swoich planach i postępach, mimo że wcale nie jesteś rozrzutna, to prawdopodobnie tkwią w Tobie przekonania, które Cię ograniczają i które sprawiają, że zarządzasz pieniędzmi według niewłaściwych wzorców. 

Jakie to przekonania? Mogą być różne, na przykład takie: „nie można się uczciwie dorobić”, „nie jestem w stanie się zmotywować – już taka jestem”, „nie inwestuję, bo to zajęcie dla mężczyzn”, itp. Przykłady można mnożyć. 

Im szybciej zdasz sobie sprawę z przekonań, które Cię ograniczają, tym lepiej!

2. Skupiasz się na oszczędzaniu bardziej niż na zarabianiu.

Czy myślisz, że Warren Buffett, najsłynniejszy inwestor świata, zawdzięcza swoje bogactwo skromnemu życiu? Nie! Buffett faktycznie słynie z mieszkania od kilkudziesięciu lat w tym samym domu oraz oszczędnego stylu życia, ale nie to doprowadziło go do wysokiej pozycji na liście najbogatszych osób na świecie. 

Warren Buffett dorobił się miliardów, inwestując na giełdzie – szukając najlepszych okazji, niedocenianych spółek. Poświęcał i poświęca na poszukiwania okazji sporo czasu na co dzień. Nie każda z nas musi od razu dążyć do miliardów ani mieć ogromnych ambicji inwestycyjnych – ale z zachowań Buffetta płynie jeden ciekawy wniosek: skupiał się on w życiu bardziej na zarabianiu pieniędzy niż na ich oszczędzaniu. A to, że żył skromnie, wynikało bardziej z jego przyzwyczajenia. 

Co to oznacza dla Ciebie? 

Żeby było jasne: jeśli masz naprawdę mało pieniędzy lub toniesz w długach, to każdy grosz się liczy. Ale jeśli zarabiasz przyzwoicie, ale masz nadal takie same lub ogólnie niewielkie oszczędności, to sprawdź, na czym skupiasz najwięcej uwagi w swoim życiu. 

Aktywnie dąż do tego, by mieć coraz większe przychody. Bo jeśli Twoje zarobki są niewielkie, to szanse na to, że osiągniesz kiedyś wolność finansową, są nikłe. A nawet jeśli Ci się to uda, to będziesz musiała naprawdę wiele poświęcić. 

Skromne życie może być pułapką. Bo jeśli w dążeniu do jak największych oszczędności znacząco obniżysz jakość swojego życia, to po co to wszystko? Zanim drastycznie obniżysz swoje wydatki, sprawdź, czy zrobiłaś wszystko, co mogłaś, aby zwiększyć swoje przychody. Kiedy się ostatnio doszkalałaś zawodowo? Kiedy poprosiłaś o podwyżkę albo szukałaś lepiej płatnej pracy? Czy myślałaś o przekształceniu swojego hobby w dodatkowe źródło zarobku?

Pamiętasz tekst o trzech filarach dbania o swoje finanse? Oszczędzanie to zaledwie jeden z tych filarów. Nie zapominaj o pozostałych.

3. Nie poświęcasz wystarczająco dużo uwagi ważnym decyzjom finansowym.

Czy podjęłaś kiedyś spontaniczną decyzję o kupnie drogiej torebki, sukienki, albo fajnego samochodu? Albo czy kupiłaś mieszkanie, nawet nie próbując negocjować ceny? Skoro tak, to fakt, że rano kupisz sobie cappuccino w kawiarni, nie zmieni za bardzo Twojego finansowego statusu. 

Gdy pod wpływem emocji kupujesz drogie mieszkanie tylko po to, żeby potem próbować oszczędzić 30 złotych na jakiejś lampie albo baterii prysznicowej, to jest to klasyczny przykład bycia „penny-wise and pound-foolish”.

To zdumiewające, jak wiele osób robi podobne rzeczy! Poświęcanie długich godzin na wybór tanich drobiazgów naprawdę jest drugoplanowe jeśli nie poświęciłaś wystarczająco dużo czasu na edukowanie się w sprawach istotnych. Jeśli przepłaciłaś za mieszkanie 24 tysiące złotych, to wiesz, ile możesz za to kupić kaw za 12 złotych? 2 tysiące! Przy założeniu, że rok ma przeciętnie 250 dni pracujących, jest to 8 lat codziennego kupowania kawy w kawiarni w drodze do pracy. 

A więc jedna niezbyt trafna duża decyzja finansowa to równowartość poświęcania codziennych kawowych przyjemności przez 8 lat. I odwrotnie – jedna dobra duża decyzja finansowa uwalnia Cię od konieczności odmawiania sobie tych wszystkich drobiazgów, które nadają życiu smak. 😉

Mi takie porównania naprawdę działają na wyobraźnię.

Czasem może Ci się wydawać, że orientowanie się w takich kwestiach jak ceny nieruchomości to nie jest sprawa dla Ciebie, bo „przecież na razie nie masz na koncie takich pieniędzy”. Ale prawda jest taka, że każda z nas na ogół w swoim życiu podejmuje przynajmniej jedną, a najczęściej kilka dużych finansowych decyzji (kupno mieszkania lub domu, założenie firmy, itp.). Upewnij się, że gdy nadejdzie Twój czas na taką decyzję, nie popełnisz głupstw. Bo potem przychodzą czasy, w których ceny nieruchomości rosną, wszyscy się na nie rzucają bez przemyślenia tematu i łatwo o decyzje podyktowane emocjami, a nie rozsądkiem. 

Jeśli nie spartolisz tych największych decyzji finansowych, to nie ma żadnych przeciwwskazań, abyś sobie pozwalała na więcej luzu i przyjemności na co dzień.

4. Boisz się delegowania pracy.

Czas to najcenniejsze aktywo świata. Jest ważniejszy niż pieniądze. I jeśli go zmarnujesz, to go już nie odzyskasz. 

Niby wszyscy to wiedzą, a potem i tak nie robią z tej wiedzy praktycznego użytku. Zresztą, pomyśl: czy Ty doceniasz swój czas?

Mądre rozporządzanie swoim czasem to trudna sztuka. Każdy z nas popełnia tu pomyłki, zwłaszcza że otoczenie temu sprzyja. Netflix, media społecznościowe – te i inne rozpraszacze atakują nas z każdej strony.

Ale bywa i tak, że wcale nie oglądamy codziennie seriali i nie przeglądamy Facebooka godzinami, a i tak mamy wrażenie, że czas nam ucieka przez palce. Przyczyną mogą być tutaj dwie rzeczy. Może być nią perfekcjonizm – uważasz, że zrobisz wszystko najlepiej i musisz sama wszystko sprawdzić. A może być nią także chęć przyoszczędzenia – np. gdy zakładasz biznes, to wszystko chcesz ogarniać sama, żeby nie wydawać kasy na podwykonawców.

W obu przypadkach kończy się to tak, że bierzesz na siebie zbyt dużo obowiązków. A to jest prosta droga do wyczerpania i zniechęcenia. 

Nie namawiam Cię tutaj do lenistwa. Po prostu zachęcam Cię do tego, abyś zaczęła w końcu mądrze dysponować swoimi zasobami – a czas jest jednym z nich. Zaakceptuj to, że nie jesteś we wszystkim najlepsza i zleć innym to, co zajmuje Ci zbyt wiele czasu przy co najwyżej średnich efektach. 

Weź pod uwagę to, że mało jest historii ludzi, którzy zawdzięczają swoje sukcesy temu, że robili wszystko sami. Wręcz przeciwnie: im więcej rzeczy delegujesz specjalistom, tym więcej masz czasu na kreatywne myślenie, rozwój swojej kariery czy biznesu, albo zwykłą regenerację sił – a to się zwraca.

5. Masz bałagan.

Żeby było jasne: sama jestem bałaganiarą z natury, a wszystkie rzeczy dookoła mnie wydają się ciągle dążyć do chaosu. 

A więc skoro ja byłam w stanie ogarnąć się ze względnym uporządkowaniem rzeczy i zadań w moim życiu, to Ty też dasz radę. 

Minimalizm stał się ostatnio modny, ale zachęcam Cię do niego nie tylko z tej przyczyny. Chodzi o coś innego: zbieractwo po prostu negatywnie wpływa na nasze życie. Te wszystkie graty i drobiazgi, które trzymasz w swoim domu czy mieszkaniu, nie są tylko kwestią estetyczną, lecz mogą stać się problematycznym stylem życia. 

Dlaczego robię o tyle szumu o zwykły bałagan?

Po pierwsze, może on być oznaką, że wydajesz zbyt wiele pieniędzy na bezużyteczne drobiazgi. Kiczowate pamiątki, niepraktyczne ozdoby do mieszkania, które się szybko nudzą, trzydzieste kolczyki ze stoiska z rękodziełem… to wszystko niby jest tanie, ale z tych niewielkich wydatków potrafią się zebrać spore sumy. 

Po drugie, bałagan w domu często podświadomie tworzy bałagan w głowie. Nieuporządkowana przestrzeń najzwyczajniej w świecie rozprasza. Powiedzmy sobie szczerze: jeśli nie jesteś kolejnym Einsteinem czy Pollockiem, to raczej nie będziesz potrafiła odpowiednio wykorzystać twórczego chaosu. 

Po trzecie, zarządzanie przedmiotami zajmuje czas! Pomijając fakt, że przenoszenie wszystkiego to koszmar podczas przeprowadzki, to posiadanie zbyt wielu rzeczy bywa problematyczne także na co dzień – gdy tracisz czas na szukanie konkretnej rzeczy w wypełnionej po brzegi szafie czy szufladzie. A czas to pieniądz. 

A więc zrób sobie przysługę i pozbądź się rzeczy, których nie potrzebujesz. Niektóre rzeczy możesz sprzedać, inne – oddać lub wyrzucić. Zobaczysz, jaką poczujesz ulgę.

Wnioski

Jak się zapewne domyślasz po tym, co napisałam powyżej – nie należę do osób, które na wszystkim oszczędzają i odmawiają sobie w życiu przyjemności. 

Bo bycie oszczędnym nie jest jednoznacznie pozytywną cechą. Na pewnym etapie Twojego życia skrupulatne liczenie kosztów bardzo pomaga – ale jeśli robisz to długo i drobiazgowo, to zajmuje Ci to zbyt wiele czasu. A wtedy może się okazać, że stracisz z oczu szerszą perspektywę. Że nie zauważysz i nie wykorzystasz ciekawych szans w życiu.

Jak we wszystkim, najważniejszy jest złoty środek. 

Pamiętaj więc o tym, że oszczędzanie na cappuccino i toście z awokado nie wystarczy do tego, by być zamożnym. Inne rzeczy są dużo ważniejsze. 

Zapisz się na newsletter i pobierz e-booka 50 SPOSOBÓW NA ZARABIANIE!

Marzysz o tym, aby mieć dodatkowe źródło przychodu?

Chcesz zmienić pracę na taką, którą pokochasz i która przyniesie ci satysfakcjonujące zarobki?

A może twoim celem jest własny biznes?

.