„Iluzja efektywnego rynku”, czyli lektura dla osób, które chcą zrozumieć zasady gry

Ewa Zakrzewska
16 wrz 2026

Wokół rynku kapitałowego od dekad krąży wygodna legenda: że jest maszyną doskonałą, kalkulatorem pozbawionym ludzkich emocji, który zna prawdziwą wartość każdej spółki i nigdy się nie myli. Rafał Janik w „Iluzji efektywnego rynku” cierpliwie obala wszystkie mity powstałe wokół bycia inwestorem. Pokazuje giełdę taką, jaka jest naprawdę: potrafi wyceniać przedsiębiorstwa z aptekarską precyzją, by w następnej chwili ulec panice albo euforii ślepej jak tłum walczący o resztki na wyprzedaży. To książka o tym, skąd bierze się wartość, dlaczego cena spółki tak uparcie rozjeżdża się z jej wartością i w którym momencie największym wrogiem na rynku staje się nasz własny mózg.

[Artykuł powstał we współpracy barterowej z Maklerska.pl]

O czym jest „Iluzja efektywnego rynku”?

Autor prowadzi nas od fundamentu, czyli od pytania, na które mało kto potrafi spokojnie odpowiedzieć: skąd w ogóle bierze się wartość firmy. Stamtąd idzie dalej, przez błędy poznawcze, które potrafią wydrenować portfel, przez rolę surowców i cichą, pasywną rewolucję funduszy ETF, aż po autorską Strategię Kapitału Realnego, którą domyka całość. Po drodze zostawia narzędzia, które zostają w głowie na dłużej niż jedna rynkowa moda: Windę Czasu, odwrotny DCF i pięć faz każdej bańki. Brzmi tajemniczo? Zaraz zdradzę część książkowych smaczków.

Lekcja Irvinga Fishera, czyli geniusz, który stracił wszystko

Na samym początku książkę otwiera historia warta ceny całego tomu. Irving Fisher był jednym z najświetniejszych ekonomistów swojej epoki, profesorem Yale, prawdziwą gwiazdą swoich czasów. To właśnie on odwrócił myślenie o wartości i dowiódł, że firma jest warta nie tyle, ile kosztowało jej zbudowanie, ale dokładnie tyle gotówki, ile jest w stanie przynieść właścicielowi w przyszłości. Ta z pozoru prosta myśl stała się fundamentem współczesnych finansów, bo to z niej wyrasta cała metoda zdyskontowanych przepływów pieniężnych, po którą analitycy sięgają do dziś.

Przewrotnie nie uchroniła własnego twórcy przed katastrofą. Fisher tak zachłysnął się swoją „nową ekonomią”, że uwierzył, iż nauka pokonała cykle koniunkturalne raz na zawsze. Kilka dni przed znanym krachem w 1929 roku oświadczył publicznie, że ceny akcji weszły na „trwale wysoki płaskowyż”. Chwilę później rynek runął i większość inwestorów straciła swoje majątki (choć byli tacy jak Jesse Livermore, który na samym krachu zarobił miliony). Wspomniany profesor, który inwestował na kredyt zgodnie z własnymi wyliczeniami, stracił dorobek całego życia, wart w dzisiejszych pieniądzach jakieś 100 milionów dolarów. Jego dom uratowała rodzina, przejmując go na własność i pozwalając profesorowi dalej w nim mieszkać. Morał, który autor stawia na samym progu książki, jest bezlitosny: matematyka rynku i jego psychologia to dwa różne światy, a pomylenie ich potrafi położyć na łopatki nawet najtęższy umysł.

Winda Czasu – dlaczego giełda częściej rośnie, niż spada

Mój ulubiony fragment to Winda Czasu, bo pokazuje coś, co na pierwszy rzut oka wygląda jak paradoks. Wyobraźcie sobie firmę, która obiecuje Wam milion złotych, ale z jednym haczykiem: pieniądze dostaniecie dopiero za 5 lat. Ile taka obietnica jest warta dzisiaj? Milion, na który trzeba czekać pięć lat, jest mniej kuszący niż milion, który moglibyście wziąć od ręki. Gdybyście dostały go dziś, już zacząłby dla Was pracować, a tak leży w abstrakcyjnej przyszłości i tylko czeka.

I tu zaczyna się najciekawsze. Mija rok. W firmie nie zmienia się absolutnie nic, ten sam prezes, ta sama fabryka, ta sama taśma. A mimo tego ta sama obietnica jest już warta więcej niż rok wcześniej. Dlaczego? Bo do wypłaty zostało już nie pięć lat, tylko cztery. Im bliżej momentu, w którym pieniądze faktycznie trafią do Waszej kieszeni, tym więcej ta obietnica jest warta już dziś. Krócej czekacie, więc jest cenniejsza.

I teraz najważniejsze, bo tu wchodzi temat giełdy. Kupując akcję, płacicie dziś za coś, co ma Wam przynieść pieniądze w przyszłości – zyski firmy, dywidendy. Czyli akcja działa dokładnie jak ten milion „za 5 lat”. To obietnica przyszłej kasy, a skoro tak, to działa na nią ta sama “winda”: z każdym rokiem ta przyszłość jest bliżej, więc akcja jest warta trochę więcej, sama z siebie, choćby firma stała w miejscu. Nie dlatego, że wszystkim firmom idzie super, tylko dlatego, że czas bez przerwy przybliża te wszystkie przyszłe wypłaty. To oczywiście nie znaczy, że giełda rośnie zawsze, bo winda działa tylko w tle i tylko wtedy, gdy firmy faktycznie dowożą obiecane zyski, a kiedy przyszłość okazuje się gorsza od oczekiwań albo do gry wchodzą emocje, kursy potrafią gwałtownie spaść. Rafał rozkłada to wszystko na czynniki pierwsze dużo lepiej niż ja w tym akapicie, więc jak chcecie lepiej zrozumieć ten mechanizm, zajrzyjcie do książki. 😉 

„Muzeum finansowych absurdów”, czyli psychologia kontra matematyka

Na sam koniec autor zostawia najsmakowitszy kąsek, czyli „Muzeum finansowych absurdów”, galerię 50 eksponatów, z których każdy dowodzi, że emocje tłumu potrafią przyćmić nawet najbardziej elegancką matematykę.

Jest tam mały, obskurny bar z kanapkami w New Jersey. Zwyczajna knajpka, która trafiła na giełdę i została wyceniona na ponad 100 milionów dolarów, w czasie gdy przez 2 lata sprzedała kanapek za marne 35 tysięcy, a jej prezesem i dyrektorem finansowym w jednej osobie był trener szkolnej drużyny zapasów. Cofamy się do wiosny 2020 roku i momentu, w którym baryłka ropy kosztowała mniej niż nic: cena kontraktu spadła do minus 37,63 dolara, więc to sprzedający dopłacał kupującemu, byle ten zabrał mu surowiec, na który zabrakło już miejsca w magazynach. Nie do pomyślenia przy dzisiejszych cenach ropy. 😉 Jest nawet Isaac Newton, który stracił fortunę na Kompanii Mórz Południowych i skwitował klęskę zdaniem, że potrafi obliczyć ruchy ciał niebieskich, ale nie ludzkie szaleństwo.

Polskie akcenty: CD Projekt i 11 bit studios

Czy wiesz, że kurs CD Projektu po premierze Cyberpunka 2077 spadł o 75% i to mimo że spółka zaksięgowała wtedy rekordowe wyniki? Rynek wycenił marzenie o grze, a nie samą grę, więc gdy okazała się mniej doskonała niż inwestorskie fantazje, wycena musiała wrócić na ziemię. Podobny los spotkał 11 bit studios. Frostpunk 2 zebrał świetne recenzje i zwrócił koszty produkcji w 3 dni, a mimo to kurs runął o 40% w jedną sesję, wyłącznie dlatego, że liczba graczy online okazała się o jakieś 10% niższa od rozdmuchanych prognoz analityków. Wynik był dobry, ale nie tak dobry, jak przewidywano w Excelu.

Dla kogo jest „Iluzja efektywnego rynku”?

Krąg odbiorców i odbiorczyń jest szerszy niż mogłoby się wydawać. Skorzysta każda osoba, która dopiero stawia pierwsze kroki na giełdzie i chce zrozumieć reguły gry, zanim powierzy inwestowaniu większość swojego kapitału, bo autor pisze językiem zrozumiałym także dla laików. Wyniesie z niej równie wiele każdy, kto inwestuje od lat, ale wciąż czasami reaguje odruchowo na nagłówki i nie do końca rozumie, dlaczego portfel zachowuje się tak, a nie inaczej. Trafi wreszcie do wszystkich, którzy mają dość finansowych guru z obietnicami cudownych stóp zwrotu i wolą dowiedzieć się, jak rynek działa naprawdę.

Jeśli natomiast liczycie na przepis na szybki zysk albo system, który pomyśli za Was, odbijecie się od tej książki już na starcie. I dobrze, bo autor pisze wprost: ludzie handlujący takimi obietnicami zarabiają na Waszej naiwności, nie na rynku. Całość czyta się lekko, a rzeczy trudne autor przekłada na konkretne historie i liczby.

Czy warto przeczytać?

Dla mnie największą wartością tej lektury jest to, że zostaje z Wami długo po tym, jak już ją odłożycie. Kiedy rynek następnym razem oszaleje z euforii albo podda się panice, a kiedyś na pewno to zrobi, będziecie miały w głowie chłodny punkt odniesienia zamiast samych emocji z nagłówków. „Iluzja efektywnego rynku” nie powie Wam, które akcje kupić, ale nauczy Was czegoś cenniejszego, czyli tego, jak myśleć o rynku. A ta umiejętność procentuje dłużej niż jakikolwiek chwilowy trend.

Książkę znajdziecie w księgarni Maklerska.pl pod tym adresem: https://maklerska.pl/ksiegarnia/iluzja-efektywnego-rynku/.

Ewa Zakrzewska

Autorka

Ewa Zakrzewska

Cyfrowa nomadka, inwestorka, swing traderka, entuzjastka blockchainu, pedagożka oraz studentka psychologii, twórczyni internetowa @futurevva

Może zainteresują Cię również:

Zdobądź spersonalizowany plan edukacji finansowej za 0 złotych!

Z

Quiz obejmuje pytania dotyczące twojej aktualnej sytuacji, które pozwolą nam ocenić, w którym miejscu drogi do niezależności i wolności finansowej jesteś.

Z
Otrzymasz wyniki oraz gotowy plan od razu po wykonaniu quizu, zupełnie za darmo i bez konieczności podania maila (ale jeśli będziesz chciała, to możesz zostawić nam maila i otrzymać na niego rozszerzoną wersję planu).
Z

Dzięki temu zaczniesz pracować nad swoją drogą do wolności finansowej od razu. Nie czekaj! Najlepszy moment na ogarnięcie swoich finansów jest TERAZ!

Edukacja finansowa dla kobiet | Girls Money Club

Chcesz otrzymywać regularne wiadomości ze świata gospodarki?

Chcesz lepiej rozumieć, co dzieje się w światowej gospodarce i jak to wpływa na Twoje pieniądze? Zapisz się na nasz piątkowy newsletter! Obiecujemy zero spamu, za to starannie wyselekcjonowane wiadomości ze świata większych i mniejszych pieniędzy oraz wskazówki i polecajki ciekawych materiałów od założycielki GMC.

W zamian za zapis do newslettera otrzymujesz pakiet 3 świetnych i praktycznych e-booków: „Pytania i odpowiedzi początkującej inwestorki”, „50 pomysłów na dodatkowe źródło dochodu” oraz „Praca zdalna – jak połączyć podróże z zarabianiem?”