Emocje i pieniądze – dlaczego mądrzy ludzie podejmują głupie decyzje finansowe?

Pieniądze od zawsze wzbudzają wiele emocji. A inwestowanie potrafi wywołać wręcz bardzo intensywne uczucia – i to niezależnie od tego, czy dopiero zaczynasz swoją przygodę na giełdzie, czy inwestujesz już od dawna. Czy warto ze swoimi emocjami nimi walczyć? A może lepiej się im poddać?

Pieniądze od zawsze wzbudzają wiele emocji. A inwestowanie potrafi wywołać wręcz bardzo intensywne uczucia – i to niezależnie od tego, czy dopiero zaczynasz swoją przygodę na giełdzie, czy inwestujesz już od dawna. Czy warto ze swoimi emocjami nimi walczyć? A może lepiej się im poddać?

Dynamiczne wzrosty notowań akcji na giełdzie czy też ich gwałtowne spadki rzadko można nazwać racjonalnymi. Inwestorzy, zwłaszcza ci krótkoterminowi, działają na co dzień pod presją emocji. Takie uczucia jak strach i chciwość są bardzo trudne do pokonania – i często pojawiają się nieświadomie, automatycznie. To, co czujemy, często w ogóle nie chce współgrać z tym, co powinniśmy rozsądnie myśleć i robić.

Oczywiście ta walka pomiędzy racjonalnym myśleniem i nieracjonalnym odczuwaniem dotyczy nie tylko inwestowania – pojawia się praktycznie wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze; gdzie możemy je zarobić lub stracić.

Czy to sprawia, że na rynkach finansowych człowiek jest z góry skazany na przewidywalne kopiowanie schematów? Że prędzej czy później każdy i każda z nas zostaniemy pokonani przez własne emocje – nadmierną pewność siebie czy też paraliżujący strach?

Niekoniecznie.

Pierwszym krokiem do skuteczniejszego ogarniania swoich pieniędzy jest świadomość tego, jakie biologiczne mechanizmy w nas drzemią – i jakie wywołują w nas reakcje w obliczu pewnych wydarzeń.

A więc dzisiaj parę słów o tym, jak sprawić, by nasze serce współpracowało z rozumem.

Czemu mądrzy ludzie podejmują głupie decyzje?

Czy kojarzysz historię funduszu LTCM (Long Term Capital Management)? W telegraficznym skrócie: w 1993 r. założyli go finansowi geniusze, w tym dwóch noblistów: Robert Merton i Myron Scholes. Fundusz przez kilka lat zarabiał krocie, ale już w 1998 r. upadł z kretesem pod ciężarem ówczesnego kryzysu w Azji oraz… przesadnej pewności siebie jego założycieli.

Klęska LTCM była jednym z tych momentów w historii rynków finansowych, w którym do wielu inwestorów dotarło, że posiadanie ponadprzeciętnego intelektu wcale nie gwarantuje zysków na giełdzie. Zresztą, takich lekcji było więcej – co jakiś czas rynki finansowe obiega wiadomość o tym, że jakaś wyjątkowa osobistość, która zawsze zarabiała, nagle traci ogromne pieniądze.

Czy w takim razie „normalni” ludzie mają jakiekolwiek szanse na regularne zarabianie na giełdzie?

Otóż – mają! I to wcale nie mniejsze niż geniusze.

Kluczem do sukcesu w inwestowaniu nie jest bowiem wcale zrozumienie skomplikowanych matematycznych reguł… lecz zrozumienie ludzkich emocji.

Świetna książka o emocjach i pieniądzach (+ kod zniżkowy dla Was!)

Ten artykuł powstał w oparciu o wiedzę zawartą w bestsellerowej książce Jasona Zweiga „Twój mózg, Twoje pieniądze”. Gorąco Wam tę książkę polecam!

Ja sama po raz pierwszy zetknęłam się z nią w 2010 roku – i nawet recenzowałam ją do wydawanego wtedy przeze mnie magazynu TREND. Pamiętam, że już wtedy należała ona do moich ulubionych książek finansowych.

I to się nie zmieniło. Książkę przeczytałam właśnie po raz drugi i potwierdzam, że nadal czyta się ją świetnie! Jak się domyślacie, połączenie tematu emocji oraz pieniędzy to arcyciekawa kombinacja, która najzwyczajniej w świecie przydaje się w życiu.

Jason Zweig opisuje, jak przeróżne uczucia – i te przyjemne, i te trudne – przekładają się na nasze decyzje finansowe (w tym także decyzje inwestycyjne) i ogólnie na to, jak radzimy sobie z pieniędzmi. Nie mogło tu zabraknąć takich emocji jak strach i chciwość – ale autor rozprawia się również z uczuciem żalu, z pewnością siebie czy szczęściem. Zweig pokazuje, co zrobić, by być bardziej świadomym/-ą swoich emocji w kontekście pieniędzy i jak sprawić, by odwieczny konflikt na linii mózg-serce nie przeszkadzał nam w dążeniu do niezależności i wolności finansowej.😉

Wszystkie tezy autora są oparte o mnóstwo badań – ale cała książka jest napisana prostym, lekkim językiem. A więc, jeśli macie przeczytać jedną książkę o pieniądzach lub inwestowaniu w najbliższym czasie, albo jeśli chcecie sprawić komuś naprawdę fajny prezent, to z czystym sumieniem polecam Wam właśnie „Twój mózg, Twoje pieniądze”.

WAŻNE!
Kod URODZINYGMC daje Wam 11 zł zniżki na zakup książki w Maklerska.pl – ważny do dnia 3 lutego 2022r.

KUP KSIĄŻKĘ

Wróćmy jednak do naszego artykułu- i do emocji, które przekładają się na nasze decyzje inwestycyjne. Zacznijmy od tej kluczowej…

Chciwość

Chciwość to królowa emocji, które towarzyszą każdemu inwestorowi i inwestorce. Ale czy trudno się temu dziwić? Wzrosty cen akcji i innych instrumentów finansowych potrafią być czasem bardzo dynamiczne… a gdy słyszymy, że ktoś z naszych znajomych właśnie zarobił na giełdzie na nowy samochód albo egzotyczne wakacje, to aż nas kusi, by również spróbować swoich sił.

Jedno nie ulega wątpliwości: gdy na nasze konto wpływa spora suma pieniędzy, odczuwamy zadowolenie. Jednak jeszcze ciekawsze jest to, że znacznie większą przyjemność sprawiają nam nie pieniądze, które już posiadamy, lecz te, które dopiero MOŻEMY mieć. Jak pokazują badania, mózg człowieka wykazuje największą aktywność na myśl o potencjalnej, a nie rzeczywistej nagrodzie – ujmując to inaczej: bardziej rajcuje nas sama gra niż wygrana.

A gdy faktycznie wygramy lub zarobimy szybko dużą ilość pieniędzy, to maszynka jeszcze się nakręca! Widząc spory przypływ gotówki na konto, często zamiast zaspokajać nasze faktyczne potrzeby, rozbudza się nasz apetyt na więcej.

To właśnie chciwość sprawia, że gdy ludzie decydują o  wzięciu udziału w loterii, stoi im przed oczami wysokość możliwej wygranej, natomiast na dalszy plan schodzi nikłe prawdopodobieństwo jej zdobycia. Ten sam mechanizm działa na rynkach finansowych – jakże często inwestorzy zapominają o ryzyku towarzyszącym danej transakcji, koncentrując się wyłącznie na potencjalnych zyskach.

Jak tej pułapce zapobiec? Gdy masz zamiar zainwestować, to wyobraź sobie nie tylko, co się wydarzy jak zarobisz dużo pieniędzy – lecz również oszacuj, ile możesz stracić i pomyśl, jak się poczujesz, gdy zrealizuje się mniej korzystny scenariusz. Gdy przygotujesz się na jedno i drugie, będziesz po prostu lepiej, rozsądniej inwestować.

Strach

Czego się najbardziej boisz? Ciemności, węży, głębokiej wody?

Ogólnie, człowiek najbardziej boi się rzeczy, których nie może kontrolować. Z tej przyczyny, większość z nas bardziej obawia się latać samolotem niż jeździć samochodem, mimo że prawdopodobieństwo zginięcia w katastrofie lotniczej jest dużo mniejsze niż prawdopodobieństwo poniesienia śmierci w wypadku samochodowym. Również z tej przyczyny duży pająk, który spokojnie siedzi w kącie w pajęczynie, jest mniej przerażający niż ten sam pająk, który właśnie zniknął nam z oczu…. 😉

I dokładnie ten sam mechanizm sprawia, że inwestorzy indywidualni chętniej kupują akcje, będące przedmiotem uwagi analityków giełdowych, zaś unikają akcji, o których na rynku mówi się niewiele. Jeśli już inwestujecie, to zapewne nieraz widziałyście, że często na rynku zdarzają się momenty, w których inwestorzy tłumnie rzucają się na akcje jakiejś popularnej i modnej w danym momencie spółki. Skoro wszyscy to robią, to jakoś łatwiej dołączyć się do tego szału.

Strach przed utratą kontroli przekłada się na odruchy stadne także w okresach krachów finansowych. Pod wpływem złej informacji inwestorzy wtedy panicznie wyprzedają akcje – nie potrafią bowiem kontrolować zachowania innych inwestorów, dlatego nie wiedzą, jak daleko sięgną spadki. Presja otoczenia sprawia, że wolimy się mylić razem z innymi niż samemu mieć rację.

O ile chciwość dominuje na rynkach finansowych w czasie hossy, to strach obejmuje przewagę właśnie w okresach spadków cen. Nie bez przyczyny mówi się, że inwestorami rządzą głównie dwie emocje: chciwość i właśnie strach.

Ale bynajmniej nie są one jedyne.

Zaskoczenie

O ile w mainstreamowych gazetach i na popularnych portalach internetowych już niemal tradycją są coroczne nagłówki o tym, że „zima zaskoczyła kierowców” – to w mediach finansowych ciągle zaskakują dane, wyniki spółek, wypowiedzi przedstawicieli banków centralnych, itd.

Wynika to z faktu, że rynki finansowe to rynki oczekiwań – na co dzień są na nich tworzone prognozy dotyczące praktycznie wszystkiego: wzrostu gospodarczego, inflacji, bezrobocia, przychodów czy zysków danej spółki. A czytanie i analizowanie tych prognoz to nieodłączna część inwestowania.

Oczywiście gdy konkretne prognozy się nie sprawdzą, to mamy do czynienia z zaskoczeniem. Na przykład, jeśli oczekiwania zakładają, że w danym okresie zysk jakiejś spółki wyniesie milion złotych, tymczasem dane pokażą, że wyniósł on „jedynie” 900 tysięcy złotych – to cena akcji spadnie. Bo nie o to tu chodzi, czy zysk spółki był wysoki czy niski, lecz o to, czy był wyższy czy niższy od oczekiwań.

Przykre niespodzianki wywołują w nas także nieracjonalny mechanizm obronny. Inwestorzy niechętnie kupują akcje, których wartość nagle spadła, a analitycy wystawiają im często rekomendację „sprzedaj”… A przecież teoretycznie tańsze akcje powinny być bardziej atrakcyjne dla kupujących – w końcu możemy je kupić „w promocji”!

Sposobem na uniknięcie tej pułapki jest prosta odpowiedź na pytanie: co wywołało spadek cen akcji tej konkretnej spółki? Często okazuje się, że przyczyną zniżki jest plotka, która nie ma nic wspólnego ze zdolnością spółki do generowania zysków. A jeśli tak jest, to z promocji można skorzystać, zwłaszcza jeśli daną spółkę mieliśmy już od dłuższego czasu na oku.

Żal

Uczucie żalu towarzyszy inwestorom najczęściej wtedy, gdy pozbywają się inwestycji ze stratą. Jest ono szczególnie mocne, gdy jesteśmy początkującymi inwestor(k)ami – gdy taką decyzję traktujemy jak naszą osobistą porażkę.

Psycholog Daniel Kahneman porównał sprzedaż akcji ze stratą z wymierzaniem sobie kary – najtrudniejsze w tej decyzji jest bowiem przyznanie się do błędu przed samym/-ą sobą. Dlatego też spora część inwestorów uparcie przetrzymuje w swoim portfelu akcje, których ceny znacznie spadły, oddalając moment materializacji straty. Dopóki strata jest teoretyczna, dopóki nie została „przyklepana”, dopóty mniej boli.

Ciekawe jest też to, że ludzie odczuwają większy żal wtedy, gdy jest on skutkiem działania, a nie zaniechania – dlatego akceptacja swojego błędnego wyboru jest tak trudna. Ten mechanizm działa nie tylko w przypadku inwestowania. Pomyśl, jak wiele osób nie zakłada własnej firmy, mimo że od lat o tym marzy – bojąc się, że będą swoich działań żałować; że jeśli podejmą tę decyzję, ale im nie wyjdzie, to ta porażka będzie ich szczególnie mocno boleć. Tymczasem pozostawanie w pracy, której nie lubimy, wywołuje w nas mniejszy żal, a czasem wręcz ta bierność przychodzi nam łatwo i bezrefleksyjnie. A przecież brak decyzji to też decyzja!

Jak więc inwestor ma radzić sobie z  tym nieprzyjemnym uczuciem żalu po nieudanej inwestycji – czy ogólnie nieudanym działaniu? Sposobem może być spojrzenie na decyzję nie z perspektywy tego, co przyniosła nam ona w przeszłości, lecz tego, z czym ona wiąże się w kontekście przyszłości.

Szczęście

Można się spierać, czy pieniądze dają szczęście. Jednak, jak pokazują badania psychologiczne, istnieje intrygująca zależność odwrotna: to poczucie szczęścia często przekłada się na większe bogactwo.

Oczywiście, to nie jest tak, że optymizm to prosta droga do dużych pieniędzy. Niemniej, optymistom jest łatwiej pod wieloma względami. Osoby zadowolone z życia mają więcej siły, by pokonywać codzienne trudności – są więc bardziej konsekwentni w dążeniu do celu. Osoby szczęśliwe cechuje także większa odwaga w kontaktach z ludźmi oraz ciekawość nowych doświadczeń, które sprawiają, że w życiu zawodowym nie dopada je rutyna.

Jednak uczucie szczęścia może przyjmować także formę hurraoptymizmu, a ten już nam niekoniecznie służy – bowiem przekłada się na nieracjonalne działania. Nierzadko nagły przypływ gotówki daje ludziom krótkotrwałą iluzję bogactwa, prowadzącą do dokonywania przez nich nietrafionych inwestycji – lub, jeszcze częściej, do całkowitego zaniechania inwestycji i trwonienia pieniędzy na bieżącą konsumpcję, co w dłuższej perspektywie potrafi doprowadzić wręcz do finansowej katastrofy.

A więc warto być szczęśliwym, ale bez przesady.😀

Emocje i pieniądze – podsumowanie

We wspomnianej przeze mnie książce Jasona Zweiga „Twój mózg, Twoje pieniądze” znajdziecie dużo więcej ciekawych przykładów dotyczących tego, jak różne emocje przekładają się na nasze decyzje finansowe. Bo to, że się istotnie przekładają, nie budzi wątpliwości.

Posiadanie wiedzy o psychologii inwestowania zwyczajnie się opłaca.

Ale świadomość i opanowanie swoich emocji to droga nie tylko do lepszych wyników inwestycyjnych, ale też do sprawniejszego ogarniania swoich pieniędzy na co dzień, także w kontekście oszczędzania czy tworzenia kilku różnych źródeł przychodów.

Zapisz się na newsletter i pobierz e-booka 50 SPOSOBÓW NA ZARABIANIE!

Marzysz o tym, aby mieć dodatkowe źródło przychodu?

Chcesz zmienić pracę na taką, którą pokochasz i która przyniesie ci satysfakcjonujące zarobki?

A może twoim celem jest własny biznes?

.